Niegodne zachowanie Niesiołowskiego nie zna granic. W rozmowie w Radio ZET użył słowa "prostak" w odniesieniu do swoich politycznych konkurentów. Niesiołowski zapomniał, że poseł PiS Jan Tomaszewski za użycie takiego sformułowania względem Franciszka Smudy musi zapłacić 50 tyś. złotych kary. Tak zdecydował sąd. Czy Niesiołowskiego spotka to samo? Wątpliwe, dlatego, że stoi za nim Platforma Obywatelska.

 

Co powiedział polityk PO podczas audycji?  Gdy audycja w Radio ZET T zeszła na ocenę pracy polityków opozycji, Niesiołowski powiedział: "Kaczyński, Brudziński, ten prostak, Hofman, Pawłowska, taka grubsza... Oni ciężko pracują na to, żebyśmy mieli 40 procent poparcia". Szkoda tylko, że Niesiołowski nie zna nazwisk ludzi, których obraża. W Sejmie nie ma posłanki o nazwisku Pawłowska. Jest natomiast Krystyna Pawłowicz i to o niej prawdopodobnie mówił Niesiołowski. 

 

A oto fragment dyskusji w Radio ZET:

 

Monika Olejnik: Zaraz, co to znaczy, że grubsza? - zapytała.

No, żeby ją zidentyfikować jakoś - stwierdził wicemarszałek Sejmu.

Ale jak tak można? - zdziwiła się Olejnik.

No dobrze, to chudsza - wycofał się Niesiołowski.

A Joachim Brudziński - prostak? Jan Tomaszewski przegrał za "prostaka" - przypomniała Olejnik.

Nie. Przegrał za "padliniarza" - bronił się Niesiołowski.

Nie, za "prostaka" też - odparła dziennikarka.

Dobrze. Kulturalny, pełen taktu i kultury Joachim Brudziński - odpowiedział Stefan Niesiołowski. - Czy z taką oceną by się pani zgodziła? Pełen dobrych manier i kultury, elegancki człowiek - ironizował wicemarszałek Sejmu.

 

Opinia publiczna powinna dokonać reflekcji nad stylem uprawiania polityki przez Niesiołowskiego. Bo chyba naprawdę nie godzi się, by taki człowiek reprezentował Polskę jako jej polityk. Powinien zająć się swoim hobby jakim są muszki, owady i może w tym spełniłby się bardziej.

 

sm/Radio Zet