W piątek po głosowaniu w sprawie ustawy podnoszącej wiek emerytalny, dziennikarka Ewa Stankiewicz podeszła z kamerą do posła PO Stefana Niesiołowskiego, by zadać mu kilka pytań. Ten jednak niespodziewanie zaatakował redaktorkę, zagroził, że rozbije jej kamerę i gwałtownie próbował zasłonić obiektyw. Krzyczał także „Won stąd” i kazał Stankiewicz wynosić się do „pisowskich lizusów”.

 

Poseł PiS Adam Hofman zażądał wyrzucenia Niesiołowskiego z PO, a także zapowiedział, że jego partia złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Niesiołowski może jednak spać spokojnie. Szef klubu PO Rafał Grupiński mówił wczoraj w TVN24, że partia nie ma zamiaru karać porywczego posła, a jego zachowanie było wręcz usprawiedliwione.

 

Poseł ma prawo, by nie filmowano go po pracy. To było już poza Sejmem, gdy czekał na transport do domu - tłumaczył w TVN24 Rafał Grupiński, szef klubu PO. Dopadnięto go z kamerą pod Sejmem, żeby go sprowokować - uważa Grupiński i dodaje, że poseł Niesiołowski „łatwo się denerwuje”.

 

Za skandaliczne zachowanie Niesiołowskiego nie spotka więc żadna kara - poseł nie straci ani legitymacji partyjnej, ani stanowiska szefa sejmowej komisji obrony.

 

- Zakładam, że pan Grupiński wie o jakiś faktach, o których my nie wiemy, na przykład o stanie poczytalności pana Niesiołowskiego. Być może ten stan poczytalności wyklucza możliwość pociągnięcia posła Niesiołowskiego do odpowiedzialności za atak na redaktor Ewę Stankiewicz. Chyba tylko w taki sposób można wytłumaczyć wypowiedź pana Grupińskiego – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl poseł PiS Zbigniew Girzyński.

 

Tymczasem, stołeczna prokuratura okręgowa poinformowała, że wszczęto śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta i premiera, jako konstytucyjnego organu państwa, podczas obchodów drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej przed Pałacem Prezydenckim. Chodzi m.in. o transparenty o treści "zdrajca", które pojawiły się 10 kwietnia na Krakowskim Przedmieściu. Po zapoznaniu się z medialnymi doniesienia na temat przebiegu wydarzeń tego dnia pod Pałacem Prezydenckim prokuratura z urzędu wszczęła postępowanie sprawdzające dotyczące ewentualności publicznego znieważenia prezydenta i premiera. 

 

Poseł Girzyński zapytany o stosowanie podwójnych standardów wobec polityków partii rządzącej a polityków opozycji odpowiada: „Dla mnie nie jest żadną tajemnicą fakt, że żyjemy w państwie, które w standardach politycznych przypomina Białoruś i niektóre rozwiązania przyjęte w innych państwach Europy Wschodniej, na przykład na Ukrainie. Tam kodeksu karnego i prawa używa się po to, by zwalczać opozycję. Instytucje władzy są absolutnie bezkarne i mogą sobie pozwolić nawet na napaści fizyczne na swoich przeciwników jeśli im się coś nie podoba – konstatuje Girzyński.

 

Marta Brzezińska