Lewicowi historycy, pisarze i politycy zaprotestowali przeciwko, ich zdaniem, haniebnemu fałszowaniu historii. „Akademia wydała właśnie monumentalny słownik biograficzny dziejów Hiszpanii - ma kilkadziesiąt tysięcy haseł w 50 tomach. Musiał się w nim znaleźć biogram gen. Franco, który w 1936 r. zbuntował się przeciw Republice, wygrał krwawą wojnę domową i ustanowił wojskowo-klerykalną dyktaturę istniejącą do jego śmierci w 1975 r.”- oburza się „Gazeta Wyborcza” i przypomina, że na frontach wojny domowej zginęło ok. 300 tys. ludzi, a kolejne 200 tys. wymordowały obie walczące strony. Z tej ostatniej liczby trzy czwarte to ofiary terroru frankistowskiego.

 

W słowniku opracowanym przez Królewską Akademie Historii generał Franco występuje jako "szef państwa" i "generalissimus". Niestety dla lewicowych intelektualistów i Gazety Wyborczej nie nazywa się go tam dyktatorem. W wojnie domowej  "zdołał pokonać wroga, który zrazu dysponował przewagą liczebną. Żeby to osiągnąć i z braku rynków zbytu w obliczu wrogości Francji i Rosji musiał zaciągnąć daleko idące zobowiązania wobec Włoch i Niemiec". Po wojnie zaś "ustanowił reżim autorytarny, ale nie totalitarny", bo partia rządząca - frankistowski Ruch - została podporządkowana państwu, a nie odwrotnie.”- czytamy w słowniku.


Gazeta Wyborcza przytacza głosy oburzonych intelektualistów, którzy są zdumieni, że biogram nie wymienia rzekomych zbrodni reżimu Franco. - Jestem zdumiony, że wizerunek Franco jest tak frankistowski - mówi brytyjski hispanista Paul Preston, autor dzieła "Hiszpański Holocaust" o morderstwach w trakcie wojny domowej i późniejszych represjach frankistów wobec pokonanych. - Odebrało mi mowę. Byłoby bardzo groźne, gdyby ta wypaczona wersja trafiła do szkół - stwierdził filozof Fernando Savater. A peruwiański noblista Mario Vargas Llosa, od lat także obywatel Hiszpanii, uznał hasło o Franco za hańbę. Pod naporem mediów  Królewska Akademia w końcu ogłosiła, że zmieni biogram o generale Franco.


Generał Francisco Franco jest postacią kontrowersyjną i w zależności od sympatii politycznych jest oceniany skrajnie.  Wielu historyków zwraca uwagę, że uratował on Hiszpanie od komunizmu i zareagował na coraz silniejsze prześladowania m.in. Kościoła w „demokratycznej republice” jeszcze  sprzed wojny domowej. W wyniku prześladowań religijnych Kościoła katolickiego śmierć poniosło 12 biskupów, 4194 księży, 2365 zakonników, 283 zakonnice i setki tysięcy wiernych świeckich, a zniszczeniu uległo 2000 świątyń. Franco skorzystał podczas wojny domowej z pomocy Mussoliniego i Hitlera by pokonać komunistów korzystających z pomocy Stalina, jednak podczas II wojny światowej odmówił pomocy Hitlerowi, który zresztą przyznał, że zrobił błąd pomagając Franco.  Duża część historyków zwraca uwagę, że jego rządy nie były żadną krwawą dyktaturą a raczej autorytaryzmem. W Hiszpanii podczas jego rządów istniało również „Radio Madryt”, które działało analogicznie do „Radia Wolna Europa”.


Dwa lata temu „Yale University  Press" publikowało sensacyjne dokumenty z tajnych archiwów sowieckich, które potwierdziły słowa obrońców Franco.  „Wśród ujawnionych dokumentów znalazło się też kilka sowieckich raportów dotyczących wojny domowej w Hiszpanii. Potwierdziły one niektóre zbrodnie NKWD, na przykład istnienie tajnych sowieckich więzień z krematorium, gdzie palono zwłoki rozstrzelanych czy zamęczonych na śmierć przeciwników politycznych. Inne z kolei ujawnione dokumenty sugerowały, że tzw. "brygady międzynarodowe" to "wojsko Stalina."- pisze prof. Marek Chodakiewicz.


Łukasz Adamski