Kiedy w 2008 roku kard. Raymond L. Burke został nominowany prefektem Trybunału Sygnatury Apostolskiej, był uważany za jednego z najbardziej otwartych w kwestiach moralnych i politycznych biskupa.

Niektórzy zastanawiali się, czy powołanie go do tej organizacji może mieć "uboczne konsekwencje" w postaci tego, że Burke nie będzie zajmował jasnego stanowiska w drażliwych kwestiach. Tymczasem, duchowny robi wszystko, tylko nie milczy.

Jasno wypowiada się, że politykom, którzy deklarują się jako katolicy, a jednocześnie popierają aborcję, nie wolno udzielać Komunii świętej. O Partii Demokratycznej w USA powiedział, że dąży ona "do przekształcenia się w partię śmierci". Podkreśla, że nic nie usprawiedliwia głosowania na kandydata, który jest przeciw takim wartościom jak rodzina czy życie.

Podczas wyborów prezydenckich w 2004 roku abp Burke był jednym z pierwszych amerykańskich biskupów, który powiedział wyraźnie, że nie będzie udzielał komunii uważającym się za katolików politykom, jeśli swoim postępowaniem będą oni zaprzeczać nauce Kościoła w sprawach takich jak aborcja, eutanazja i inne kwestie moralne.

W Catholic News Service hierarcha podkreślał konieczność mówienia o tym wszystkim, zwłaszcza podczas wyborów i "podnoszenia świadomości moralnej" pośród wyborców.

Był jednym z ośmiu biskupów, którzy w lipcu 2002 roku wystosowali pismo do pozostałych duchownych z prośbą o zorganizowanie sesji na temat promowania wartości celibatu kapłańskiego i moralności seksualnej w Kościele.

W 2004 roku abp Burke odmówił udzielenia komunii kandydatowi na prezydenta z partii Demokratów, Johnowi Kerry'emu, który deklarując się jako katolik popierał legalizację aborcji.

Pierwszym krokiem poczynionym przez abp. Burke'a już jako przewodniczącego Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów było rozpoczęcie debaty na temat roli Kościoła w polityce i ustalenia liturgicznych zasad odmówienia udzielenia komunii.

Papież Benedykt XVI nominował 62-letniego arcybiskupa Saint Louis jednym z 24 nowych kardynałów, których kreacja ma nastąpić na konsystorzu w dniu 20 listopada. Kardynał–nominat ma być doradcą papieża.

- Jedynie znajomość niezmierzonego i nieustannego wylewania Bożego miłosierdzia i miłości z chwalebnie przebitego Serca Jezusa daje mi pewność siebie, aby przyjąć wielki zaszczyt i zobowiązanie, które zamierza powierzyć mi Jego Świątobliwość – powiedział abp Burke.

Kardynał–nominat podkreśla, że jednocześnie jest świadom wielu wyzwań, jakim współczesny Kościół musi stawić czoła, wykonując swoją boską misję, aby nieść światu zbawienie. - Jestem głęboko przekonany o ważności świadectwa miłości i prawdy, jakiego oczekuje się dziś od Kościoła - stwierdził nominat.

Dodał też, że nieudzielenie komunii prawodawcom, którzy zaprzeczają nauczaniu Kościoła, jest powinnością wynikającą z duszpasterskiej odpowiedzialności i dowodzi, że Kościół poważnie podchodzi do tych podstawowych kwestii.

Kardynał oznajmił również, że największym wyzwaniem, z jakim spotkał się podczas swojej biskupiej posługi, było radzenie sobie z "niezgodą i świecką ideą, jakie podstępnie wdarły się do Kościoła.

Kardynał–nominat podkreśla, że jego priorytety się nie zmieniają. - Zawsze jest nimi nauczanie o godności ludzkiego życia, od poczęcia aż do naturalnej śmierci – zapewnia. - Jeśli nie będziemy nauczać tego, wszelkie inne nauczanie przestanie mieć jakikolwiek sens. Jako katolicy mamy obowiązek nieustannie dawać świadectwo o nienaruszalności życia nienarodzonych – stawia sprawę jasno hierarcha.

eMBe/CatholicNews

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »