Pod koniec 2007 roku szwajcarska nastolatka Celine otrzymała od swojego ginekologa receptę na tabletkę antykoncepcyjną Yasmin. Cztery tygodnie później zachorowała na zakrzepicę, która spowodowała zator w płucach. W następstwie zatrzymania oddechu i funkcji serca, mózg został ciężko uszkodzony.
Od tej pory młoda kobieta jest upośledzona i musi być pod nieustanną opieką. I to do końca swojego życia. - Nigdy wcześniej nie słyszałam, że mogą nastąpić tak straszne powikłania - mówi mama Celine. - Wprawdzie na opakowaniu jest napisane, że tabletka może doprowadzić do zakrzepicy, ale nikt nie jest świadomy, że może to mieć takie skutki - dodaje kobieta.
Producent tabletki firma Bayer wypłaciła Celine blisko 200 000 franków zadośćuczynienia. – Nie udowodniono, że zator powstał wskutek zażycia naszego preparatu - stwierdziła jednocześnie rzeczniczka prasowa firmy. Jednak jej przypdek nie jest odosobniony. - Znane są mi inne przypadki kobiet, które ucierpiały z powodu tej samej tabletki - twierdzi adwokat rodziny dziewczyny, Felix Rüegg.
Podobnego zdania jest ginekolog, dr Jerzy Rodzeń. - Wszystkie tzw. tabletki niskoestrogenowe powodują zwiększone ryzyko zakrzepicy. Jest ono 3-6 krotnie wyższe, niż w przypadku całej populacji – mówi lekarz.
U kobiet stosujących hormonalne środki antykoncepcyjne najczęstszą formą zakrzepicy są żylaki na nogach. Ale nie tylko – tak jak w przypadku 16-letniej Szwajcarki, może to być także zakrzepica w płucach. Z kolei zakrzepica w innym obszarze układu krwionośnego może spowodować udar mózgu i niepełnosprawności. Oczywiście, jeśli nie doprowadzi do śmierci.
Zmiany zakrzepowo-zatorowe to nie jedyne zagrożenie płynące ze stosowania antykoncepcji hormonalnej. Estrogeny, wchodzące w skład pigułek, są silnie rakotwórcze. Długotrwałe stosowanie antykoncepcji zwiększa ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy czy raka piersi. Niestety, wiedza na temat tych zagrożeń jest wśród polskich kobiet skandalicznie mała.
- Zazwyczaj wygląda to tak, że lekarz pyta się kobietę, jaką ona chce antykoncepcję i taką właśnie przepisuje – mówi dr Rodzeń. - Albo też przepisuje ten środek, który akurat zalecił ostatni przedstawiciel firmy farmaceutycznej, który go odwiedzi – opisuje poziom etyki lekarskiej swoich kolegów. - Tak więc kobiety rzadko się informuje o niepożądanych skutkach, które niesie za sobą antykoncepcja. Z drugiej strony wiele kobiet to wcale nie interesuje. Mają tak wyprane mózgi, że nawet gdy przedstawia się im rzeczowe medyczne argumenty, to i tak robią swoje. Zakrzepica czy rak to dla nich zbyt odległe choroby, by się nad nimi zastanawiały – mówi dr Rodzeń. - Co innego, gdy przedstawia się im argumenty, które trafiają do "klienta", czyli że antykoncepcja może powodować nudności, ogólny zły stan samopoczucia, czy depresję. Albo spadek popędu seksualnego – twierdzi ginekolog. - Zawsze warto także przedstawić alternatywę, jaką jest np. metoda objawowo-termiczna – mówi dr Rodzeń.
Klara Sękowska/Stefan Sękowski/20min.ch
