Dziś mamy już ponad 400 wydawców na całym świecie, którzy wprowadzili opłaty za artykuł. W 2013 – jak przypomina serwis gazeta.biz.pl – większość amerykańskich gazet zdecydowało się wprowadzić opłaty. I tak: "The Economist", "Financial Times", "The New York Times", brytyjskie "The Times", "Daily Telegraph", niemiecki "Die Welt", francuskie "Le Monde" i "Le Figaro" czy duńskie "Politiken" oraz "Jyllands-Posten", wszystkie one dają czytelnikom płatny dostęp do swoich treści. Czy polskie media pójdą droga swoich zachodnich kolegów?
Wprowadzenie opłat za treść to dzisiaj jedyna forma zarobku wydawcy. Reklamy internetowe powoli umierają i nie przynoszą odpowiednich dochodów. Jak mówi „Gazecie Wyborczej” Mark Thompson, prezes wydawnictwa New York Times Co "dostawcom informacji najwyższej jakości trudno będzie utrzymać swoje redakcje z reklam". Dla przykładu: w 1997 r. aż 70 proc. wpływów "New York Timesa" pochodziło z reklamy, ale w 2012 r. już ponad połowę pieniędzy przynosili gazecie czytelnicy, płacąc za nią w kioskach i prenumeracie cyfrowej.
To prawdziwy powrót do przyszłości, gdyż czytelnik kupując gazetę papierową utrzymywał ją. Teraz mechanizm jest podobny: to czytelnik a nie reklama ma zapewnić przetrwanie tytułowi.
Portal gazeta.biz.pl publikuje również informacje na temat obowiązujących modeli pobierania opłat za treść./artykuł:
- "Betonowy" (konwencjonalny). Czytelnik odbija się od niego niczym od ściany: jeśli nie zapłaci, nie przeczyta nic. Niczym w kiosku, kupujesz albo nie. Takie modele wprowadziły "The Times" czy "The Sun".
- "Porowaty" (z limitem darmowych materiałów). Czytelnik może przeczytać za darmo jedynie określoną liczbę tekstów w ciągu miesiąca. Potem musi kupić prenumeratę albo czekać do następnego miesiąca. To prosty i zrozumiały model: poznajesz produkt i jeśli ci odpowiada, musisz zapłacić. Jako pierwszy na świecie wprowadził go "Financial Times", w jego ślady poszedł "New York Times"
- "Klubowy" (bardziej przypomina klasyczną prenumeratę). Płacąc za dostęp do materiałów gazety, czytelnik staje się członkiem klubu, co oznacza przywileje. Zwykle są to rabaty w lokalnych sklepach, darmowe bilety na mecze albo do kin itp.
- "Społecznościowy" (czytelnik płaci rekomendacją na Twitterze). Nowość, którą 1 lutego wprowadził "Chicago Sun-Times". Wydawca liczy, że dzięki takiemu zachwalaniu gazety przez czytelników ruch na jej stronie wzrośnie, a to przełoży się na wyższe przychody z reklam.
I jeszcze jedno. Opłacalność: „Tylko 15 proc. kosztów wydania papierowej gazety przypada na same informacje. Reszta to koszty papieru, druku, dystrybucji i marketingu. Gdyby gazety mogły zarabiać na cyfrowych informacjach 30-50 proc. tego, co zarabiają na papierze, wciąż mielibyśmy wspaniałe dziennikarstwo, którego bardzo potrzebujemy - mówi prof. Robert Picard z Instytutu Reutera na Uniwersytecie Oksfordzkim.
Czyli czeka nas era cyfrowych gazet, a papier idzie do lamusa.
Mod/gazeta.biz.pl
