Marta Brzezińska: Na sobotnim, ponownym pogrzebie śp. Ryszarda Kaczorowskiego zabrakło zabrakło prezydenta, premiera, ministra spraw zagranicznych, marszałków Sejmu i Senatu, byłych prezydentów. Litościwie pomińmy to, czym zajmowali się wyżej wymienieni. O czym jednak świadczy ich nieobecność?

 

Stanisław Pięta: O braku szacunku dla własnego państwa z jednej strony oraz braku szacunku i uznania dla postawy śp. prezydenta Kaczorowskiego z drugiej. Świadczy to ponadto o braku wrażliwości i poczucia winy. Prezydent wespół z rządem Donalda Tuska skrzywdzili bardzo wielu ludzi, a śp. prezydenta Kaczorowskiego i jego rodzinę w szczególności. Sytuacja, w której dochodzi do ponownego pogrzebu na skutek jakiejś fatalnej pomyłki, niedopatrzenia służb administracyjnych (mam tu na myśli MSZ) powinna skutkować dymisją ministra spraw zagranicznych. Tego wymagają zasady elementarnej przyzwoitości. Tu jednak nie ma szacuncku ani dla państwa, ani dla dziedzictwa, które podtrzymywał i reprezentował śp. prezydent Ryszard Kaczorowski, ani tym bardziej serca dla rodziny, tak upokorzonej przez niekompetencje tego rządu.

 

Ludzie z obozu władzy nie widzą jednak nic niestosownego w zlekceważeniu pogrzebu śp. Kaczorowskiego. - Nie czyniłbym z tej uroczystości czy z tego faktu – nadfaktu, bo wpadniemy w przesadę – stwierdził w radiowej Trójce Bogdan Zdrojewski.

 

To są oburzające słowa! Jak można tak traktować samą tragedię smoleńską, i dalej – w taki sposób przechodzić do porządku dziennego nad zaniedbaniami, których dopuścili się koledzy Bogdana Zdrojewskiego? To oznacza, że ci ludzie są po prostu wyzuci ze wspólnoty narodowej, oderwani od narodowej wrażliwości, narodowego ducha. To jakaś klika kosmopolitów, którzy trzymają się swoich stołków. Nie znajduję kulturalnych słów, w których mógłbym wyrazić swoje oburzenie na tego rodzaju postawy i tego typu wypowiedzi.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska