- Taka zmiana narusza interesy dziecka, nie pozwalając mu później na podjęcie swobodnej decyzji o swej przynależności religijnej – czytamy w ogłoszonym wyroku sądu w Kolonii. Zdaniem sądu o obrzezaniu powinni decydować sami zainteresowani po uzyskaniu pełnoletności. Telewizja ARD nazwała wyrok „krokiem milowym”.


Orzeczenie nie jest co prawda wiążące dla innych sądów, jednak "od tej chwili żaden lekarz nie może twierdzić, iż nie wiedział, że obrzezanie jest nielegalne" - podkreślił komentator ARD. "SZ" zwraca uwagę, że wyrok może mieć poważne skutki dla czterech milionów mieszkających w Niemczech Żydów i Muzułmanów.

 

Związki wyznaniowe zareagowały z oburzeniem na wyrok. - Głos powinni zająć teraz politycy, którzy tak często powtarzają, że judaizm i chrześcijaństwo są fundamentem niemieckiego państwa – powiedział przedstawiciel gminy żydowskiej Abraham Lehrer. - Jesteśmy poirytowani i zaniepokojeni – to ciężkie naruszenie wolności religijnej – opowiedział przedstawiciel Związku Muzułmanów w Niemczech.

 

Ten wyrok jednoznacznie pokazuje, że władza państwowa coraz częściej uznaje, że jest istotniejsza niż władza rodziców, i że jej zasady są ważniejsze niż wolność sumienia rodziców. I nie oszukujmy się, że decyzje takie dotyczą tylko muzułmanów czy Żydów. Jeśli zgodzimy się na tak skandaliczne naruszenie ich praw, to prędzej czy później jakiś niemiecki, francuski czy europejski geniusz oznajmi, że chrzest także narusza interesy dziecka, i że powinien być zakazany w przypadku dzieci. W tej sprawie zatem wszyscy ludzie wierzący, a także ci, dla których wolność sumienia jest istotna powinni mówić jednym głosem i przypominać, że państwo wkraczające w taką sferę staje się państwem totalitarnym.



Tomasz P. Terlikowski