Udział w programie telewizji publicznej ARD muzułmanki w zakrywającym twarz nikabie wywołał protesty w Niemczech. Część polityków zarzuca ARD, że stała się tubą radykalnych islamistów.
32-letnia konwertytka jest pełnomocniczką do spraw kobiet Islamskiej Rady Centralnej w Szwajcarii. Podczas dyskusji muzułmanka, ubrana w całkowity nikab, mówiła pozytywnie o roli kobiet w islamie i lekceważyła zagrożenie terrorystyczne. Telewizja ARD pokazała podczas programu cytaty z eseju Illi, co spotkało się ze zdecydowaną ripostą uczestników. Jeden z nich powiedział, że telewizja publiczna uprawia "propagandę wojenną", czego nie powinna robić.
"Decydujące było przesłanie audycji: w publicznym programie ARD siedział jak gdyby nigdy nic ktoś, kto relatywizował zbrodnie popełniane przez morderczą milicję IS, lepiej znaną jako 'Daesh. 'Pełnomocniczka do spraw kobiet' mówiła o rzekomych prześladowaniach muzułmanów w naszym społeczeństwie, szczególnie muzułmańskich kobiet. Mówiła o tym z taką oczywistością, że innym gościom puściły nerwy" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Zdaniem "FAZ" zaproszenie Illi do programu ARD jest sukcesem islamistów, którzy "pokazali, że istnieją". Sekretarz generalny CDU Peter Tauber skrytykował ARD. "Jeżeli kobieta w nikabie w audycji publicznego nadawcy przedstawiana jest jako pełnomocniczka do spraw kobiet, to obawiam się, że niedługo w niemieckiej telewizji wystąpi Asad (prezydent Syrii) jako pełnomocnik praw człowieka" – powiedział.
TZW/Gość Niedzielny/Fronda.pl
