Jak podają źródła niemieckie, energia pochodząca z OZE w Niemczech daje obecnie pokrycie dla około 1 proc. całego zapotrzebowania energetycznego naszego zachodniego sąsiada. Wiele krajów mogło odczuć niewydolność OZE podczas ostatniej zimy, a niektóre nawet musiały awaryjnie dokupować zarówno energię jak i węgiel. Okazuje się, że obecnie już nie tylko zima, ale także wiosna, lato i jesień obecnie też nie są sprzyjające w Niemczech.
Rok 2020 dla zielonej energii w Niemczech z uwagi na silny wiatr i niewielkie zużycie energii okazał się dość korzystny, ale w roku 2021 – jak pisze dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" – nie wygląda to już tak korzystnie. Warto przypomnieć, że w trakcie ostatniej zimy wiatraki nie zdały w ogóle egzaminy na zbyt niskie temperatury, w których nie były one w stanie pracować.
„Wyższemu udziałowi odnawialnych źródeł energii w zużyciu energii elektrycznej w poprzednim roku sprzyjał niezwykle wietrzny I kw. 2020 r. i znacznie niższe zużycie energii elektrycznej ze względu na ograniczenia wynikające z kwarantanny” – cytuje "FAZ" dane Niemieckiego Stowarzyszenia Energetyki i Gospodarki Wodnej (BDEW).
Jak podaje BDEW, na produkcję zielonej energii elektrycznej znaczący wpływ w Niemczech posiada energetyka wiatrowa, która wytwarza tam najwięcej energii spośród wszystkich OZE.
- Przy 63 mld kilowatogodzin ich produkcja energii w tym roku była, jak dotąd, o 16,7 proc. niższa niż w roku poprzednim – informuje Kerstin Andreae, prezes zarządu BDEW i dodaje, że rozbudowa „nowych turbin wiatrowych utknęła w martwym punkcie” a nieco wzrosło wykorzystanie fotowoltaiki.
Jak podaje dalej FAZ, słaby wiatr oraz wzrost zużycia energii elektrycznej wymusiły w Niemczech do zwiększenia produkcji energii elektrycznej z węgla z ok. 22 do 27 proc.
mp/pap
