5 tys. hełmów w odpowiedzi na prośby Ukrainy o wysłanie broni – ta propozycja Niemiec w styczniu zszokowała całą Europę. Mimo, że zapowiedź tej „pomocy” padła miesiąc temu, dopiero kilka dni temu transport wyruszył na Ukrainę. Wcześniej Berlin nie znał adresu.

- „Niemcy wysłały wcześniej obiecane 5 tys. hełmów dla ukraińskiego wojska. W piątek wyposażenie ochronne było w drodze w dwóch ciężarówkach”

- informował wczoraj portal Politico.

Dziennikarze przypomnieli, że obiecana pomoc wywołała sceptycyzm i kpiny dot. niemieckiej solidarności. Dlaczego jednak hełmy wysłano tak późno? Ministerstwo Obrony Niemiec podaje, że nie znało docelowego adresu wysyłki.

Sprawę skomentował premier Mateusz Morawiecki, który udał się dziś do Berlina, aby spotkać się tam z prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdą i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Poza sankcjami szef polskiego rządu chce też rozmawiać o pomocy dla Ukrainy.

- „5 tys. hełmów to jest chyba jakiś żart. To musi być realna pomoc w broni, pomoc żołnierzom ukraińskim, którzy walczą także za naszą wolność, żebyśmy my nie byli następni”

- cytują premiera jego służby prasowe na Twitterze.

kak/PAP