Jak tłumaczy Jahn lustracja pracowników państwowych pozostaje ważna nawet dwie dekady po upadku NRD. - Tym, którzy kłamali przez 20 lat, nie może to ujść na sucho. Sprawcy powinni ponieść odpowiedzialność - ocenił Jahn. Zaznaczył, że chce być adwokatem wszystkich ofiar komunistycznego reżimu w dawniej NRD.

Jahn zaznaczył, że archiwum dokumentów pozostawionych przez NRD-owskie Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwa powinno na zawsze pozostać otwarte. Zapowiedział, że przyjrzy się polityce personalnej urzędu do spraw akt Stasi, w którym do dziś pracuje około 50 byłych pracowników Stasi.

Urząd pełnomocnika federalnego ds. akt Stasi w obecnej postaci powstał pod koniec 1991 roku. Bada on zawartość archiwów pod kątem ewentualnej współpracy ze Stasi urzędników państwowych, parlamentarzystów i innych grup zawodowych. Prowadzi także działalność naukową i edukacyjną.

W centrali w Berlinie i filiach urzędu jest w sumie 112 kilometrów bieżących dokumentów, w tym 39 mln kartotek. Dodatkowo w 15 tysiącach worków znajduje się do 600 milionów skrawków dokumentów, które usiłowano zniszczyć po upadku muru berlińskiego. Urząd pracuje nad ich rekonstrukcją.

W Niemczech lustracja jest czymś oczywistym dla ogromnej większości społeczeństwa.

żar/Niezalezna.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »