Potępianie dyktatora Łukaszenki i nazywanie wyroków przeciwko opozycjonistom skandalem nie wystarczy. Nowy rząd Niemiec powinien być twardy nie tylko wobec Chin i Rosji, ale także wobec Białorusi - czytamy w niemieckiej gazecie Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung.

"Plan Aleksandra Łukaszenki powiódł się. W białoruskich więzieniach siedzi ponad 920 więźniów. Ich liczba zwiększa się z dnia na dzień. Spojrzenie Zachodu skierowane jest jednak nie na nich, lecz na zewnętrzną granicę UE z Białorusią. Sterowany przez dyktatora Łukaszenkę kryzys migracyjny odwrócił uwagę (Zachodu) od losów białoruskiej opozycji" - czytamy w komentarzu autorstwa Sofii Dreisbach.

Dreisbach przypomniała, że m. in. Siargiej Cichanouski, mąż białoruskiej kandydatki na prezydenta Swiatłany Cichanouskiej, został skazany na 18 lat łagru. "Setki opozycjonistów czekają ciągle jeszcze na swój proces" - zauważa Dreisbach.

"Powtarzanie w kółko, że więźniowie polityczni na Białorusi powinni być natychmiast zwolnieni, to za mało. Potępianie polityki Łukaszenki nie wystarczy. Solidarność powinna dotyczyć nie tylko krajów UE, które ucierpiały wskutek kryzysu migracyjnego, lecz także białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego" - czytamy.

Zdaniem komentatorki rząd niemiecki powinien zwiększyć presję także na reżim Łukaszenki.

"Minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock zapowiedziała twardą politykę wobec Rosji i Chin – w taki sam sposób trzeba potraktować Białoruś" - czytamy.

jkg/deutsche welle