Wzrasta presja na nowy rząd niemiecki, który konsekwentnie odmawia udzielenia wsparcia Ukrainie, posługując się przy tym najróżniejszymi wymówkami. Obecnie pojawił się jednak pomysł, że w związku z kryzysem na granicy ukraińskiej Niemcy wyślą dodatkowych żołnierzy na Litwę.
Rząd niemiecki negocjuje już z władzami litewskimi warunki wysłania dodatkowych wojsk do tego kraju. Niemiecka minister obrony Christine Lambrecht wskazała w wywiadach dla niemieckiej prasy, że Niemcy już dowodzą Batalionową Grupą Bojową NATO na Litwie.
- Zasadniczo możliwe jest wysłanie oddziałów dla wzmocnienia tej grupy. Prowadzimy z Litwą rozmowy, co dokładnie byłoby sensownym posunięciem - powiedziała Lambrecht. Jednocześnie stwierdziła ponownie, że Niemcy nie przekażą Ukrainie broni defensywnej, o którą kraj ten oficjalnie poprosił.
W przyszłym tygodniu niemiecki kanclerz Olaf Scholz ma spotkać się z przywódcami państw bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii. Jutro z kolei odbędzie się spotkanie Scholza z Joe Bidenem. Głównym tematem spotkania ma być zagrożenie rosyjską agresją na Ukrainę.
Ponadto jak informuje New York Times, władze amerykańskie mają liczyć się z ryzykiem dużej liczby ofiar ewentualnego konfliktu Rosji i Ukrainy. Powołując się na słowa anonimowego amerykańskiego polityka, liczba ofiar cywilnych, o której mówią waszyngtońskie dokumenty ma wynosić od 25 do 50 tys.
Inne szacunki mówią z kolei, że po stronie ukraińskiej liczba ofiar wyniesie około 25 tys., a po stronie rosyjskiej około 10 tys.
Ponadto rosyjska inwazja na Ukrainę oznaczałaby, że w stronę zachodu, w tym głównie Polski, ruszyłoby około 5 mln uchodźców.
jkg/deutsche welle
