Jeszcze przed orzeczeniem sądu swoje stanowisko przedstawił Kościoł. - Nie możesz wystąpić z instytucji kościelnej i dalej należeć do wspólnoty wiernych - oświadczył sekretarz Konferencji Episkopatu Niemiec Hans Langendörfer.
Wystąpienia z Kościoła w Niemczech są problematyczne z finansowego punktu widzenia, ponieważ funkcjonuje on na zupełnie innej zasadzie niż w Polsce. Niemiecki Kościół utrzymuje się z podaktu kościelnego, który rocznie wynosi wiele miliardów euro.
Ale jak przekonuje znawca prawa kanonicznego Klaus Lüdicke, Kościół nie zostawia całkowicie człowieka, który odmawia płacenia podatków. - Może on oczywiście dalej uczęszczać na msze św. - zapewnia.
- Takie postanowienie to dla mnie przykład instrumentalizowania wiary. Wchodzenie w mentalność komercjalizacji wiary. „Jak stać się cię na życie wiary, to za nie zapłać, a jak nie, to nie przystępujesz do sakramentów”. To bez sensu. Co się stanie z życiem wiary? Okaże się, że to relacja czysto finansowa? - pyta brat Marcin Radomski OFM Cap. - Przyjmowanie czy też nieprzyjmowanie Jezusa Chrystusa w Komunii jest związane z twoim stanem moralnym, a nie stanem finansowym! Wiadomo, że płacenie podatków na Kościół należy do obowiązków wspólnoty, ale przykład Niemiec pokazuje, że na tym gruncie może dojść do pewnych zwyrodnień. Pojawiły się przecież już głosy, by podobny system podatków wprowadzić w Polsce, co byłoby zepchnięciem życia Kościoła w ramy instytucji, towarzystwa, do którego mogą należeć jedynie członkowie płacący składki. Pozostałym odbierane są prawa członkowskie. Mam wrażenie, że tak to właśnie może wyglądać – dodaje zakonnik.
Br. Radomski przypomina jednak, że trzeba pamiętać, iż na to rozporządzenie patrzymy przez pryzmat Polski, gdzie taki system nie funkcjonuje. - Musimy jednak spróbować zrozumieć Kościół w Niemczech, który powodując taką sytuację, wymaga od człowieka jednoznacznego zdeklarowania. Ale pieniądz nigdy nie może być w Kościele wyznacznikiem! Inaczej dochodzimy do absurdalnej sytuacji, w której Kościół staje się „abonamentowy”. Jeśli wierny zapłaci abonament, to może w pełni uczestniczyć w życiu Kościoła, jeśli nie, to może tylko przyjść na mszę. To Kościół jest kanał telewizyjny z roszerzonym pakietem?! - oburza się br. Radomski.
- Ludzie, którzy są osobami wierzącymi, nie będą mieli problemu z zapłaceniem tego podatku, dla nich to będzie oczywistość. Ale dla tych, którzy nie chcą płacić, zacznie się problem z życiem wiary. Będą mieli kolejny argument za tym, by nie mieć nic wspólnego z Kościołem. Jakiekolwiek skojarzenie sakramentów z płaceniem za sakramenty jest naganne i niedopuszczalne. I może doprowadzić do różnych przykrych sytuacji. Ludziom słabszej wiary łatwiej będzie ulec pokusie postrzegania Kościoła jako instytucji, której zależy wyłącznie na pieniądzach. Jeśli ktoś ma prawdziwą wiarę, to nic nie jest w stanie wpłynąć na jego relację z Chrystusem. Ale tu chodzi o tych wszystkich maluczkich, którzy mogą ulec pewnemu zgorszeniu. Wszystkie ugrupowania antyklerykalne, antykościelne świetnie wykorzystają to do tego, aby powiedzieć, że Kościołowi chodzi tylko o pieniądze – konstatuje zakonnik.
Marta Brzezińska

