W wielu niemieckich miastach trwają protesty przeciwko wprowadzanym u naszych zachodnich sąsiadów obostrzeniom w związku z pandemią koronawirusa. Nierzadko dochodzi do starć z policją.

Protesty rozpoczęły się w poniedziałek (10.01) wieczorem. W wielu miejscach interweniowała policja, ponieważ demonstracje, zgodnie z niemieckimi przepisami sanitarnymi, były nielegalne.

W kilku miastach odbyły się także kontrdemonstracje, na których wzywano do solidarności i żałoby po ofiarach koronawirusa.

W ocenie niemieckiej minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser, w demonstracjach brali udział "prawicowi ekstremiści", co jest "niepokojące".

W Budziszynie (niem. Bautzen) w Saksonii w stronę interweniującej policji poleciały butelki i kawałki kostki brukowej. Trzech funkcjonariuszy zostało rannych, a wobec demonstrujących użyto gazu pieprzowego. Uszkodzonych zostałot akże kilka radiowozów. Ponadto radiowozy zostały także uszkodzone w mieście Freiberg.

W landzie Turyngia według szacunków policji protestowało około 20 tys. osób. Trzech policjantów zostało rannych, z czego jeden poważnie. W Magdeburgu policja rozbiła manifestację, w której udział wzięło 1800 osób. W trakcie manifestacji rannych zostało 5 policjantów.

Duże manifestacje miały miejsce w całych Niemczech. W Rostocku demonstrowało 4000 osób, w Schwerinie około 2600 osób, zaś w Norymberdze na ulice wyszło 3900 osób.

Kontrmanifestacje odbyły się z kolei w Mannheim i w Lipsku. W trakcie kontrmanifestacji apelowano o solidarność w walce z covid-19.

jkg/deutsche welle