Choć aż 90 proc. Niemców spełniony związek uważa za najważniejszy cel w życiu, to jednocześnie co drugie małżeństwo rozpada się; w połowie przypadków rozwód dotyczy par z dziećmi. Małżeństwa trwają jednak dłużej niż przed dwudziestu laty: obecnie średnia stażu do rozejścia się wynosi 14 lat i dwa miesiące. W 1992 co druga para wytrzymywała ze sobą tylko 11 lat i sześć miesięcy. Gazeta twierdzi jednak, że „to lekkie przesunięcie nie powinno nas zwodzić; instytucja małżeństwa znajduje się w kryzysie”. Przypomina, że w latach 50. na osiem małżeństw zaledwie jedno kończyło się rozwodem i retorycznie pyta, czy małżeństwo nie przypomina dziś kasyna:  obecnie trwałość związku wydaje się równie nieprzewidywalna, jak trafienie w czarny lub czerwony kolor w ruletce.

 

Według gazety większość małżonków rozchodzi się z powodu porozrzucanych skarpet, brudnych naczyń i pytania, co leci w telewizji. Prawie 30 proc. par kłóci się o bałagan, zaś co piąta spiera się o program telewizyjny.  O brak seksu lub czułości kłóci się tylko 12 proc.  Najczęściej rozwód proponują kobiety (52,9 proc.), tylko 38,9 proc. mężczyzn wychodzi  z taką inicjatywą. W pozostałych przypadkach rozwód jest skutkiem inicjatywy obojga małżonków. Psycholodzy i badacze społeczni uważają, że główną przyczyną kryzysu są radykalnie odmienne i przeciwstawne wymagania stawiane współmałżonkom.

 

- Eksperci oceniają, że więcej niż połowa Niemców nie jest zdolna do trwałego związku – twierdzi Rolf Trauernicht z ewangelickiego związku „Weißes Kreuz” zajmującego się etyką seksualną i duszpasterstwem. Trauernicht przypomina, że coraz później i  coraz mniej ludzi decyduje się na małżeństwo. W ten sposób co trzecie dziecko jest wychowywane przez samotnego rodzica. Takim dzieciom brakuje wzorów, jak żyć w małżeństwie i rodzinie.



Jr3/kath