Niemieccy euroentuzjaści obawiają się o losy Traktatu Lizbońskiego. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego niższa izba parlamentu federalnego, Bundestag, musi w sierpniu zmienić tzw. ustawę kompetencyjną, która reguluje zakres uprawnień rządu i parlamentu w sprawach akceptacji prawa unijnego. Politycy CSU chcą, by tego typu umowy musiały być przyjęte w referendum.
Ta sytuacja przeraziła polityków siostrzanej partii CSU, Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). – CSU musi uważać, aby nie zagrozić całemu Traktatowi Lizbońskiemu – mówi eurodeputowany CDU Elmar Brok. - Wypowiedzi członków CSU są jedynie pierwszymi przemyśleniami w ramach naszego ugrupowania – próbuje uspokajać nastroje przewodniczący grupy CSU w Bundestagu, Peter Ramsauer. CDU i CSU mają wspólną frakcję w Bundestagu. Reprezentacja bawarskich chadeków liczy 46 posłów na 614 zasiadających w izbie.
Ewentualne referendum nie tylko opóźniłoby proces ratyfikacji traktatu. Trzeba się liczyć z tym, że niemieccy obywatele mogliby odpowiedzieć negatywnie na prośbę polityków o jego przyjęcie. Według biura badań opinii Infratest Dimap obecnie zaledwie 53 proc. Niemców głosowałoby za traktatem, 33 proc. jest mu przeciwnych. Pozostali nie mają zdania.
sks/Rz/Statista.com
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




