W związku z aferą NSA, niemiecki rząd rozważa możliwosć inwigilacji zachodnich sojuszników. Chodzi tu o obserwację zachodnich placówek dyplomatycznych znajdujących się w RFN. Wiadomo, że już od dawna agenci mają oko na placówki Chin, Rosji i Korei Północnej.
Federalny Urząd Ochrony Konstytucji chce rozbudować swoj wydział kontrwywiadu i rozpocząć obserwację placówek dyplomatycznych takich państw jak USA i Wielka Brytania. Poinformował o tym tygodnik "Spiegel", nie podając jednak źródeł. Czy Polska znajdzie się miedzy krajami objętymi dodatkową inwigilacją, nie wiadomo.
Niemiecki kontrwywiad ma rozważać intensyfikację inwigilacji poczynań sojuszniczych służ wywiadowczych. Berlin chce także pozyskać informacje o pracownikach służb specjalnych oraz o technicznym wyposażeniu obiektów, w których znajdują się ambasady.
„Nie wolno spuszczać z oka zaprzyjaźnionych państw” – powiedział Stephen Mayer, rzecznik partii CDU ds. polityki wewnętrznej, w wywiadzie ze „Spieglem”. Nowa polityka kontrwywiadu jest rezultatem informacji przekazanych przez Amerykanina Edwarda Snowdena na temat NSA, brytyjskich tajnych służb oraz o szpiegowaniu takich polityków europejskich jak Angela Merkel.
Pac/deutschewelle
