Powoli staje się tradycją, że w ważne święta kościelne kazania metropolity lubelskiego są poświęcone atakom na przeciwników jego ideowych przyjaciół. W Środę Popielcową abp Życiński oskarżał "Dziennik" o antysemityzm z powodu wywiadu, jakiego gazecie udzielił Michał Cichy. W niedzielę palmową hierarcha posunął się jeszcze dalej i porównał sytuację Lecha Wałęsy do... sytuacji Jezusa w dniach poprzedzających Jego Mękę.

- Tłum, który tak ochoczo krzyczał, by uwolnić Barabasza - mordercę, miał swój odpowiednik w klubie gazety, która nosi bardzo podniosłe i patetyczne imię - mówił w niedzielę metropolita mając na myśli uczestników spotkania autorskiego Pawła Zyzaka, autora biografii Lecha Wałęsy. Słuchacze Zyzaka, wznosili okrzyki pod adresem Wałęsy, aby opuścił Polskę.

- Moje pokolenie już to przeżywało w 1968 roku. Aktyw partyjny krzyczał wtedy: wyjeżdżajcie, znikajcie - mówił wczoraj metropolita lubelski podczas mszy św. Jednocześnie wezwał młodzież uczestniczącą w nabożeństwie, by przeciwstawiła się takim głosom.

 

FK/Gazeta.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »