Przedstawiamy za „Dziennikiem” odpowiedź prof. Władysława Bartoszewskiego na pytanie dotyczące Eriki Steinbach, której udzielił na spotkaniu ze słuchaczami Podyplomowego Studium Public Relations w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Sopocie.

Pozostaje jeszcze sprawa Eriki Steinbach. Przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert na pisał do Pana list, w którym wyraża zdziwienie Pańskimi wypowiedziami na temat Steinbach. Twierdzi, że polskie media ją demonizują, a polscy politycy ją wykreowali.

- To niemieccy wyborcy ją wykreowali, bo jest przecież posłem do Bundestagu. Mnie się nie podoba to, co ona mówi na temat stosunków polsko-niemieckich i co robi. I daję temu wyraz. Nie tylko mam prawo, ale muszę ostrzegać przed politykiem partii współrządzącej, który jest przeciw granicy polsko-niemieckiej. Nie możemy być ślepi i głupi! Odpowiem wkrótce na list pana przewodniczącego Lammerta i tam przytoczę niektóre wypowiedzi i działania pani Steinbach, na przykład że w 1991 roku głosowała - jako jedna z niewielu przedstawicieli Bundestagu - przeciw uznaniu granicy polsko-niemieckiej. Była też przeciwna rozszerzeniu UE na Wschód i przyjęciu Polski do NATO. Powiedziała tak: "Nie trzeba wysyłać bombowców, wystarczy nie przyjąć Polski do Unii Europejskiej i NATO".

Jest anty-Polką, to fakt. Nie musi lubić Polski, ale mnie ust nie zamknie, bo dla mnie liczy się prawda. A prawda jest taka, że rodzina Steinbach żadnych krzywd od Polaków nie doznała. Czy gdyby feldfebel Steinbach został w latach czterdziestych ubiegłego wieku skierowany do Lyonu, zamiast do Gdyni, to jego córka miałaby dziś pretensje do rządu francuskiego, że nie mieszka w Lyonie? To mieszkańcy Warszawy zostali przez Niemców wypędzeni po powstaniu ze swojego całkiem zniszczonego przez nich miasta! Wyszedłem z jednym węzełkiem. Nie oczekuję słowa "przepraszam", ale oczekuję przyzwoitości. Niech nie szczuje.

 

MaRo/Dz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »