Wojna o Krym trwa. W tym przypadku energetyczna.
Prezydent Rosji Władimir Putin uruchomił czwartą nitkę mostu energetycznego na Krymie. Dzięki temu półwysep ma być uniezależniony od dostaw prądu z Ukrainy, te bowiem po aneksji były wielokrotnie wstrzymywane.
– Przez most energetyczny na Krymie popłynie łącznie ponad 800 MWt energii elektrycznej. Biorąc pod uwagę własne możliwości wytwarzania energii elektrycznej, wystarczy tego do zapewnienia normalnej pracy, a nawet nieco większej ilości niż potrzeba w normalnych warunkach – oświadczył Putin podczas ceremonii uruchomienia.
Gospodarz Kremla zapewnił, że dzięki w pełni drożnemu mostowi energetycznemu będzie można bez zakłóceń zaopatrywać w energię obiekty produkcyjne, infrastrukturalne i społeczne. Jej ilość ma także sprawić, by nie doszło do zakłóceń podczas obciążenia w okresie letnim.
Oddanie ostatniej nitki mostu energetycznego sprawiło, że władze anektowanego półwyspu odwołały harmonogram wyłączeń prądu obowiązujący na Krymie i w Sewastopolu od końca listopada ubiegłego roku. Wprowadzono go po wysadzeniu słupów i uszkodzeniu linii energetycznych łączących półwysep z Ukrainą.
Niezależnie od mostu energetycznego Kreml zarządził budowę mostu drogowo-kolejowego łączącego Krym z kontynentalną Rosją. 19-kilometrowa przeprawa przez Cieśninę Kerczeńską, która połączy Półwysep Krymski z Półwyspem Tamańskim w rosyjskim Kraju Krasnodarskim, ma być gotowy do końca 2018 roku. Ma kosztować ponad 220 mld rubli (ok. 3,3 mld dolarów).
Założeniem jest pokazanie światu włączenia Krymu do Rosji i uniezależnienie go od ukraińskich dostaw.
daug/tvp.info
