Dziennikarz "Saarbruecker Zeitung" w tekście na temat deportowanego do Niemiec zbrodniarza wojennego Johna Demjaniuka, sugeruje, że niemiecki obóz w Sobiborze był "polskim esesmańskim obozem zagłady" (niem.: "Wachmann im polnischen SS-Vernichtungslager Sobibor").
Zdanie, z którego ma wynikać, że esesmani to musieli być Polacy, nie ma precedensu. W innej części tego samego tekstu pada sformułowanie o "polskim obozie koncentracyjnym w Treblince", podana jest także nieprawdziwa informacja, jakoby w niemieckim obozie szkoleniowym dla esesmanów w Trawnikach Demjaniuk szkolił się razem z Ukraińcami, Litwinami, Łotyszami, Estończykami i Polakami.
Dr hab. Bogdan Musiał z Biura Edukacji Publicznej IPN przyznał w "Naszym Dzienniku", że gdy usłyszał cytat o "polskim esesmańskim obozie zagłady w Sobiborze", włosy zjeżyły mu się na głowie. Z jego obserwacji wynika, że lektura niemieckich gazet w kontekście sprawy ekstradycji Demjaniuka wywołuje wrażenie, iż Niemcy skutecznie ścigają zbrodniarzy wojennych, z którymi to zbrodniami nie mają nic wspólnego, o czym świadczą teksty o "polskich obozach" i zbrodniarzu "ukraińskim". - Taki jest właśnie przekaz w niemieckiej prasie - stwierdził polski historyk. I dodał, że gdy czyta liczne relacje dotyczące Demjaniuka, to jest zdumiony, iż nie ma w nich nic o zbrodniach niemieckich.
Berliński adwokat Stefan Hambura stwierdził, że już najwyższy czas, aby polski rząd nie ograniczał się tylko do żądania sprostowań, ale zaczął występować w podobnych sprawach na drogę prawną.
Oprócz "Saarbruecker Zeitung" o "polskim obozie zagłady w Sobiborze" napisały w czwartek także niemiecki dziennik "Der Freitag" oraz portale informacyjne www.die-newsblogger.de i www.fuldainfo.de.
MaRo/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

