Współczesny człowiek nieczęsto fascynuje się już niebem. Od wielu już dziesięcioleci kojarzy się ono bowiem, a i to najlepszym razie, z nudnym miejscem, gdzie chóry aniołów (w przybrudzonych lekko szatach) śpiewają wciąż na nowo pieśń, którą znamy z naszych kościołów (dobrze, jeśli jeszcze nie z sytezatorkiem). A brodaty starzeć żartuje sobie z nas. W gorszej wersji niebo jest jakimś pogańskim ogrodem elizejskim, w którym wszyscy tylko odpoczywamy, nikt z niczego się nie oczyszcza i nie ma mowy o sądzie. I trudno nie uznać, że o takie niebo albo nie warto, albo nie trzeba się starać. O wiele lepiej zająć się braniem z życia czego popadnie, tak by przypadkiem nie obudzić się z ręką w niebiańskim nocniku.
Kreeft jednak w książce „Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o niebie, ale nie śniło ci się zapytać” próbuje nas przekonać, że taka wizja nieba nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a jest raczej tylko projekcją naszych słabych, znużonych życiem doczesnym i nie zainteresowanym niczym na serio umysłów. „Szczytowym tryumfem Szatana stało się z pewnością to, że odebrał smak fascynacji doktrynie, która musi być albo fascynującym kłamstwem, albo fascynującym faktem. Nawet jeśli ludzie biorą Niebo za fascynujące kłamstwo, są przynajmniej nim zauroczeni i to może prowadzić do dalszego zastanowienia, a to z kolei do wiary. Jeśli natomiast niebo jest mdłe, nieważne staje się czy to mdłe kłamstwo czy mdła prawda. Mdłość, a nie wątpliwość, staje się największym wrogiem prawdy, podobnie jak obojętność, a nie nienawiść jest największym wrogiem miłości” – wskazuje Kreeft.

A jego książka jest wielką próbą przywrócenia katolikom (a szerzej także wszystkim chrześcijanom prawdy o Niebie. A metodą jest przedstawienie tego, co wiemy o tym niesamowitym stanie z Pisma Świętego, dzieł Ojców Kościoła czy mistyków, ale w nowoczesnej (choć także scholastycznej, by przypomnieć Summę teologiczną) formie pytań i odpowiedzi na pytania, które rzeczywiście stawiają sobie zwyczajni ludzie. I tak Kreeft odpowiada na pytania, czy w niebie będzie muzyka (jasne, bo akt stworzenia mógł być aktem prawdziwej muzyki), czy będą zwierzęta(będą!), czy będziemy tam nosić ubrania (to nie jest do końca jasne), ale także czy będziemy równi (pewnie, że nie, bo pełna równość, to śmierć), a także czy duchy rzeczywiście mogą przychodzić na ziemię (mogą, ale nie należy ich wywoływać, bo wtedy przychodzą te złe).
Fascynujący jest również rozdział poświęcony seksowi w niebie. Autor zupełnie wprost odpowiada, że jego zdaniem w niebie będzie „milion bardziej adekwatnych sposobów wyrażania miłości niż nieudolna ekstaza dopasowania dwóch ciał jak kawałków puzzli. Nawet najbardziej satysfakcjonujący stosunek między małżonkami nie może w pełni wyrazić ich miłości. Jeśli nie będzie stosunku w Niebie, to stanie się tak z tego samego powodu dla jakiego ziemscy kochankowie nie jedzą cukierków podczas stosunku: mają coś lepszego do roboty” – przekonuje Kreeft. A dalej zapewnia, że ziemski seks jest jednak potrzebny byśmy nauczyli się namiętności, namiętności, która w niebie będzie nadal konieczna, ale już nie jako cień, ale jako istota, ogień Żywego Boga.
Dalej rozpatrywana jest psychologia, historia, epistemologia nieba. Kreeft zastanawia się na przykład, co będziemy robić w niebie. I odpowiada, że najpierw w pełni – w świetle Bożego Światła – poznamy siebie (co może być czyśćcem), później poznamy – także w Prawdzie – innych, a później wyruszymy w fascynującą podróż poznania Boga.
Nie brak jednak w książce Kreefta rozważań na temat czasu i przestrzeni, wieczności, cielesności, miejsca, w którym jest niebo itd. Każdy z tych rozdziałów robi wrażenie na czytelnikach swoim dopracowaniem, pewnością wiary, a także zachwytem dla rzeczywistości Bożej. Czy tak rzeczywiście wygląda Niebo, tego oczywiście wciąż nie wiemy, ale wiedzą to już nasi bliscy, którzy do nieba trafili. Wiedzą także nasi święci patronowie. Warto modlić się do nich o to, by zarazili nas miłością i pragnieniem Nieba. Warto modlić się do nich o to szczególnie w dniu ich święta.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

