Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych i wiceszef BBN:
Walka z terroryzmem musi być długoletnia i jest trudna do wygrania. Wciąż uczymy się walczyć z tym zjawiskiem. Na pewno przed nami jeszcze wiele rocznic związanych z jej początkiem. Mamy bowiem do czynienia z terrorem o podłożu politycznym, religijnym oraz cywilizacyjnym. One się przenikają. Przyczyny terroryzmu są wielorakie, więc i walka z nim jest bardzo skomplikowana. Dodatkowo, świat demokratyczny ma ograniczone możliwości walki. Koalicja antyterrorystyczna musi działać w ramach prawa, respektując zasady demokratyczne. Nie może odpowiedzieć takimi metodami, jakich używają terroryści. Nie możemy karać całych wiosek, czy populacji za pomaganie zamachowcom.
W państwach koalicji antyterrorystycznej toczy się również dyskusja o źródłach terroryzmu. Jeden punkt widzenia zakłada, że jest on wynikiem desperacji, złej sytuacji gospodarczo-społecznej czy politycznej. Inny mówi, że jest on zwykłym narzędziem politycznym, używanym świadomie. Ludzie myślący w ten sposób przywołują zamachy z 11 września 2001. To nie biedni afgańscy chłopi zaatakowali USA, tylko wykształceni, doświadczeni i zamożni ludzie.
Brak zgody co do źródeł działalności zamachowców skutkuje brakiem jednoznacznej decyzji, czy lepiej podnosić stopę życiową regionów, w których wykluwa się terroryzm, czy walczyć politycznie z zamachowcami i tłumaczyć społeczeństwu, że oni mu szkodzą. Brak decyzji w tej sprawie jest widoczny w Afganistanie. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy odbudowywać ten kraj, czy lepiej tłumaczyć mieszkańcom, że terroryzm jest dla nich szkodliwy.
Moim zdaniem możemy uznać, że koalicja odniosła pewien sukces. Zamachy na taką skalę jak ten z 11 września 2001 nie powtórzyły się. Pesymiści uważają, że to tylko kwestia czasu. Istnieje obawa, że terrorystom uda się zbudować w końcu tzw. brudną bombę. To jest bardzo trudne, ale technika idzie szybko naprzód, więc pewnie będzie to możliwe. Jak na razie jednak, tak wielkie zamachy się nie pojawiły.
Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, były wiceszef BBN:
Uważam, że wojna z terroryzmem nie przynosi zamierzonych rezultatów. Po początkowych sukcesach misji w Afganistanie nastąpił długi okres bezczynności, który pozwolił Al-Kaidzie odrodzić się i wzmocnić na nowo, nie tylko w Afganistanie, ale również w innych krajach. Ognisk zapalnych wcale nie ubywa, a raczej przybywa. Al-Kaida z pewnością nie jest dużo słabsza niż w 2001 roku. Na razie trudno stwierdzić, byśmy w tej wojnie zwyciężali. Zdaniem ekspertów kwestią czasu jest wykorzystanie przez terrorystów broni masowego rażenia. Stopień zagrożenia wcale nie jest więc mniejszy.
Plan wojny z terroryzmem musi być kompleksowy. On nie może skupiać się tylko na elemencie militarnym. Wojsko jest niezbędne, żeby odsunąć od władzy ludzi wspierających bezprawie oraz żeby zapewnić bezpieczeństwo instytucjom działającym w lokalnych społecznościach, na innych polach. W Afganistanie skupiono się jednak tylko na elemencie wojskowym. Zupełnie pominięto kwestię pracy z lokalną ludnością. To był błąd. Nie wzięto pod uwagę uwarunkowania społeczeństw, w których prowadzono wojnę z terroryzmem. Należy opracować skuteczną strategię, która zapewni nam sukces. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy terroryzm można zwalczać terrorem, czy nie powinniśmy bardziej skupić się na działaniach pozytywnych. Działaniami humanitarnymi i pokojowymi nie należy obarczać jednak wojska, ono nie do tego służy. Tym powinny zająć się inne podmioty i instytucje.
Jerzy Jachowicz, dziennikarz śledczy:
Al-Kadia przyczaiła się obecnie, jednak wciąż jest bardzo groźna i niebezpieczna. Nie wiadomo, w jaki kraj i jakie miejsce uderzy. Ograniczenie wielkich operacji terrorystycznych na świecie na pewno jest skutkiem reakcji Stanów Zjednoczonych na zamachy z 11 września. Misja w Afganistanie, nawet zakończona sukcesem, nie zahamuje jednak nienawiści islamistów do świata zachodniego, a więc tym samym nie uchroni świata przed kolejnymi aktami terrorystycznymi. Ona nie miała zresztą szans osłabić terroryzmu na świecie. Ten kraj nie był nigdy głównym bastionem terrorystów. Zamachy przeprowadzane przez talibów nie ustały, choć nie są przeprowadzane na taką skalę, jak 11 września 2001 roku. To wynika z wielkich nakładów finansowych i działań służb specjalnych. Państwa zachodnie zauważyły, że najważniejsze w walce z zamachowcami jest zapobieganie atakom. Tego nie da się jednak nigdy zrobić do końca, czego dowodem są zamachy, które miały miejsce w Madrycie czy Londynie.
Ciężko mi ocenić sensowność strategii walki z terroryzmem, ponieważ ona jest tajna. Opinia publiczna o działaniach profilaktycznych dowiaduje się dopiero, gdy uda się zapobiec atakom, czy rozbić jakąś siatkę terrorystyczną. Służby nie informują, w jaki sposób pozyskały wiadomość na temat tych terrorystów i ich planów, w jakich krajach działali ich funkcjonariusze itp. Pewne jest tylko to, że Amerykanie zwiększyli ogromnie nakłady na walkę z terroryzmem oraz rozszerzyły się w sposób ogromny możliwości służb walczących z zamachami. Obywatele zgodzili się poświęcić swoją wolność osobistą, by można było prowadzić działalność antyterrorystyczną.
Terroryzm wciąż kładzie się cieniem na całym świecie. Odciska się na ludzkości w sposób bardzo brutalny przez zamachy, które pochłaniają setki ofiar. Ogranicza on również bardzo skutecznie rozwój duchowy i gospodarczy świata zachodniego. Ludzie przygaszeni zagrożeniem skupiają się na zabezpieczaniu otoczenia. Przez to państwa wydają ogromne pieniądze na politykę antyterrorystyczną. To jest pewna gwarancja ich bezpieczeństwa, dzięki której udaje się zapobiegać zamachom. Te pieniądze mogłyby jednak zostać przekazane na rozwój służby zdrowia, oświaty, kultury czy gospodarki. Tymczasem wydaje się miliony na walkę z zamachowcami.
Od czasu zamachów w Londynie Europa ma względny spokój z terroryzmem. Musimy być jednak przygotowani, że pole akcji terrorystycznych rozszerzy się na kraje do tej pory nie dotknięte tragicznymi atakami, w tym również na Polskę. Z tym trzeba się liczyć. Nie wiadomo oczywiście, jaka będzie skala tego zjawiska, jednak trzeba pamiętać, że wszystko, co jest związane ze sferą przestępstw, staje się z czasem silniejsze - przez zdobycze technologii, gromadzenie kapitału, czy szkolenie nowych ludzi.
Oprac. Stanisław Żaryn
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

