- Obecnie, gdy obowiązuje kompromis antyaborcyjny, nie obowiązuje przecież nakaz aborcji eugenicznej! Każdy może w zgodzie z własnym sumieniem urodzić i wychować chore dziecko. Ludzie, którzy nigdy nie doświadczyli takiego dramatu, nie powinni poprzez prawo wymuszać na sumieniach innych matek postaw heroicznych. Mogą do tego zachęcać, ale nie zmuszać. To hipokryzja. Ja nie będę królem ludzkich sumień. Będę bronił istniejącego i obowiązującego prawa. Przypomnę, że za jego obroną opowiedziała się jednoznacznie także śp. pani prezydentowa Kaczyńska. Ja to zdanie szanuję i podzielam. Mam nadzieję, że zwolennicy zmiany ustawy też wezmą to pod uwagę – wyjaśnia swoje stanowisko prezydent Komorowski. A z tego wynika, że jeśli do zabijania prawo nie przymusza, to jest już dobre.

 

A na sugestie, że kobiety namawia się do aborcji dzieci z zespołem Downa odpowiada niefrasobliwie. - Przecież nie istnieje obowiązek badań prenatalnych! Jeśli kobieta się na nie decyduje, to jednak po coś! Nie musi, ale może. Chciałbym, żeby w wyborach wszystkich rodziców mieściła się gotowość przyjęcia każdego dziecka, również chorego. W zgodzie z naszymi sumieniami powinniśmy takim rodzinom pomagać. Każdy z nas. To jest nasz obowiązek. Nie wolno natomiast stygmatyzować tych, którzy nie mają w sobie wystarczającej odwagi i gotowości do postaw heroicznych – zaznacza.

 

Dowodem całkowitego odklejenia od rzeczywistości jest także stwierdzenie, że kompromis w sprawie aborcji naruszają i lewica i prawica. Dowodem z lewicy jest Palikot, z prawicy ja. I trudno nie zadać pytania prezydentowi, czy naprawdę nie dostrzega on różnicy między posłem na Sejm a publicystą?

 

TPT/Gosc.pl