W ubiegłym tygodniu zaginęło dwóch nastoletnich braci z Mokobód. W miniony piątek wyłowiono ciało 15-letniego Marcina, trzy lata młodszego Pawła nadal nie udało się odnaleźć.

- W tej chwili działania prowadzone będą na mniejszą skalę, bez użycia specjalistycznych sonarów czy kamer. Nie będą także wykorzystywani nurkowie - powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej oficer prasowy siedleckiej straży pożarnej brygadier Adam Dziura. Nurt rzeki strażacy będą co pewien czas penetrować łodzią, a wzdłuż jej koryta poszukiwania prowadzone będą przez ochotników z OSP w Mokobodach. 

Adam Dziura apeluje o rozwagę, by w przyszłości nie dochodziło do podobnych tragedii. Zwraca uwagę, że niebawem rozpoczną się ferie zimowe, które dzieci i młodzież będą chciały wykorzystać na zabawy na świeżym powietrzu. - Najbezpieczniejsze jest tworzenie sztucznych ślizgawek, w czym mogą pomóc strażacy ochotnicy - powiedział brygadier.

Rzecznik siedleckiej straży podkreślił, że pod żadnym pozorem nie należy wchodzić na lód znajdujący się na rzekach oraz innych ciekach wodnych. Dodał, że jeśli staniemy się świadkami wpadnięcia kogoś do lodowatej wody musimy zachować zimną krew i zachować maksimum ostrożności. Nie wolno wówczas wchodzić na lód, ale położyć się i pełzając spróbować podać osobie znajdującej się w wodzie jakiś dłuższy przedmiot, na przykład kij, szalik czy kurtkę, przy pomocy którego moglibyśmy wciągnąć ją na taflę lodu. 

ed/IAR