Kobieta została określona jako upośledzona, a także znajdująca się w procencie ludności Wielkiej Brytanii, która ma najmniejsze zdolności poznawczej. Cierpi ona także na anemię sierpowatą, która może zostać przeniesiona na jej dziecko. Wszystko to skłoniło grupę lekarzy, by postulować zabicie dziecka, choć kobieta wcale tego nie chciała.
Sędzia Hedley stwierdził jednak, że dziecko nie musi być zabijane, bo nawet jeśli kobieta nie jest w stanie zagwarantować mu wychowania, to społeczeństwo może to zrobić. Jego zdaniem w najlepszym interesie kobiety jest umożliwienie jej kontynuowania ciąży.
Z faktu, iż upośledzeni nie mogą występować przed sądem – podkreślił sędzia – nie wynika, że nie są w stanie podejmować żadnych decyzji, także takich dotyczących ich życia osobistego. - Dotyczy to także decyzji odnoszących się do opieki medycznej, w tym aborcji – podkreślił sędzia.
Ten wyrok jest oczywiście pewnym postępem. Ale trudno nie dostrzec, że nie jest to wyrok w sprawie prawa do życia, a jedynie w sprawie tego, czy można zmusić matkę do zamordowania dziecka, tylko dlatego, że uważa się ją za bardzo ograniczoną do wychowania dziecka. I to jest poziom świata, w którym żyjemy. A będzie, jeśli nic nie zrobimy, tylko gorzej.
TPT/LSN
