Walka z krzyżem na Krakowskim Przedmieściu trwa. Gdy nie udało się zepchnąć decyzji w jego sprawie na Kościół, który zdecydowanie odmówił wzięcia odpowiedzialności za zmianę lokalizacji krzyża, media i politycy zaczęli posługiwać się w tej sprawie specjalistami od ochrony, którzy zapewniają, że krzyż i ludzie obok niego są groźni dla bezpieczeństwa prezydenta.
- Do granicy chodnika, do łańcuchów, rozciąga się strefa zero pod specjalną ochroną BOR. A podczas oficjalnych wizyt, gdy przyjeżdżają delegacje, rozciąga się ona na sąsiednie ciągi piesze i ulice - gdzieś od Bristolu, po kościół Wizytek – mówił „Gazecie Wyborczej” Jerzy Dziewulski, były szef ochrony Aleksandra Kwaśniewskiego. – Nie krzyż jest problemem, ale gromadzący się pod nim ludzie. Trzeba ich będzie usunąć, a nie ma nic gorszego niż rozhisteryzowany religijnie tłum – dodał.
A jego opinie potwierdza szef BOR generał Mariusz Janicki, który podkreśla, że gdy Bronisław Komorowski rozpocznie urzędowanie ludzie będą musieli być usunięci. – Nie wyobrażam sobie, żeby wtedy w strefie zero znalazły się osoby postronne – mówi GW gen. Janicki.
TPT/Wyborcza.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

