Maciej Miąsik, twórca gier komputerowych, publicysta:

Są ludzie, którzy mimo iż nie interesują się polityką i się na niej nie znają, głosują, ponieważ uważają to za swój obywatelski obowiązek. Trudno mi sobie wyobrazić, na podstawie jakich przesłanek wybierają, na kogo oddadzą swój głos – losują, rzucają kośćmi, a może kupują pierwszą z brzegu gazetę, która im podpowie?

Takie podejście to oczywiście głupota, ale mimo wszystko nie wydaje mi się, by był to głos zupełnie przypadkowy. Jeśli już ktoś decyduje się głosować, swój wybór stara się zracjonalizować – ostatecznie ktoś jego głos dostaje, choćby dzięki pustym obietnicom, albo na zasadzie "mniejszego zła".

Chętnie spróbowałbym głosującym mimo braku wiedzy i zainteresowania wyperswadować głosowanie w ogóle. Sam nie będę w niedzielę głosował – uważam, że wybory mają nikły wpływ na rzeczywistość, ponadto legitymizują system, który mi nie odpowiada. Są na świecie kraje, w których demokracja jest na tyle rozwinięta, że się nie da przed nią uciec i udział w wyborach jest obligatoryjny. Polska na szczęście nie jest takim państwem i mam prawo nie brać udziału w wyborach.

Wiem jednocześnie, że akcja na rzecz niegłosowania, lub głosowania jedynie wtedy, gdy decyzja, który kandydat, czy która lista, otrzyma nasze poparcie, jest starannie przemyślana, nie ma szansy na sukces. To po prostu nie jest w interesie beneficjentów wyborów. Im więcej ludzi głosuje, tym czują się silniejsi i uważają, że tym większą legitymację posiada ich władza.

not. sks

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »