Członkowie Izby Reprezentantów narzekali po tym, jak biskup Everard de Jong z diecezji w Roermond wysłał paczkę do parlamentarzystów, w której znajdował się model 10-tygodniowego dziecka.
W liście dołączonym do paczki biskup sugerował, by rząd oszczędzał wydawanie pieniędzy "w krwawych klinikach aborcyjnych". Zaznaczył, że Holandia ma starzejące się społeczeństwo, które potrzebuje młodego pokolenia. - Ale młodego pokolenia nie ma, ponieważ zostało już wyeliminowane przez aborcję – zaznaczył.
Holenderska posłanka Linda Voortman z partii Zielonych powiedziała, że list biskupa był "niestosowny i sprzeczny z dobrym smakiem". - Proszę sobie wyobrazić uczucia kobiety, która poroniła albo jest bezpłodna – mówiła Voortman. Przywołała w tym kontekście posłankę z partii VVD, Jeanine Hennis-Plasschaert, której kilka ciąż kończyło się poronieniami.
- Pozwolenie na narodziny dla niechcianego dziecka jest bardzo kiepskim rozpoczęciem życia – powiedziała z kolei Pia Dijkstra z Demokratów. - Wybór w takiej sytuacji należy do kobiety i nikogo innego – powiedziała.
Komentując słowa polityków biskup powiedział, że gdy zobaczy się model dziecka po 10 tygodniach ciąży można zrozumieć, że nie jest to zlepek tkanek tylko mały człowiek, którego serce bije a twarz ma już widoczne rysy. - W Holandii dopuszczalne jest zabijanie takich dzieci aż do 24 tygodnia życia – dodał.
żar/Lifesitenews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

