Słońce, błękitne niebo, kolorowe balony i tysiące ludzi – z dziećmi (i to nie standardowym jednym czy dwójką, ale trójką, czwórką, piątką, szóstką, siódemką czy ósemką) idzie ulicami Warszawy. Uśmiechnięci, roześmiani pokazują, że rodzina, często dużo, to normalność, standard, coś, co powinno być wspierane.
– Jesteśmy tu, by pokazać, że nie autostrady, nie modernizacja i nawet nie śledztwo smoleńskie, ale życie i rodzina są najważniejsze – mówi portalowi Fronda.pl ojciec czwórki dzieci. A ktoś z boku dodaje: „i po to, żeby pokazać, że jest nas więcej niż homoseksualistów, i że to do nas należy przyszłość”. – Nie damy się, bo nas jest zwyczajnie więcej i do nas należy przyszłość – śmieli się inni.
Wiele miejsca w rozmowach między uczestnikami zajmuje pomysł, by całkowicie zakazać aborcji. – Decyzje europejskich trybunałów pokazują, że to już konieczność – emocjonuje się dziewczyna z trójką dzieci. A inni zastanawiają się, czy polscy politycy okażą się mieć plecy, czy jak zwykle stchórzą przed odpowiedzialnością.

