„Miałam siedemnaście lat, gdy zostałam odurzona i zgwałcona” - wspomina Deana Schroeder. „Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży moja rodzina, doradcy i lekarze przejęli kontrolę. Chcieli dobrze, chcieli mi pomóc. I choć nie ma literalnie żadnych badań, które pokazywały by korzyści z aborcji, oni mieli całkowite zaufanie do społecznych mitów o tym, że aborcja jest najlepszym wyborem, jedynym wyborem, w przypadku, przemocy seksualnej. Nawet wielu obrońców zycia akceptuje aborcję w przypadku gwałtu” - uzupełnia. I zadaje mocne pytanie: „Czy jednak na pewno jest to najlepszy wybór?”. „Nie w moim przypadku” - odpowiada z przekonaniem. „To tylko dodało o wiele więcej warstw urazów, zwątpienia, żalu, i poczucia winy. Negatywny wpływ trwał lata”.

 

I jak zapewnia Schroeder nie jest to tylko jej opinia. Z opublikowanych w 1996 roku badań wynika, że spośród 32 tysięcy ciąż, które powstały w wyniku aborcji, tylko połowa została przerwana. Jedna trzecia zaś została świadomie przez kobiety przyjęta i zakończyła się urodzeniem dziecka (jedenaście procent skończyło się samoistnym poronieniem). A to oznacza, że duża część kobiet, mimo ogromnej presji, którą wywiera na nie społeczeństwo chcąc wymusić aborcję i mimo głębokiego przekonania, że jest to najlepsze wyjście, zdecydowało się na urodzenie dziecka.

Z innych badań – cytowanych przez Schroeder – opublikowanych w książce „Victims and Victors” wynika, że zdecydowana większość spośród 164 badanych zgwałconych kobiet, które zdecydowały się na aborcję twierdziło, że tylko dołożyła im ona problemów i cierpień, natomiast te panie, które dziecko urodziły nie tylko szybciej dochodziły do równowagi psychicznej, ale też nigdy nie żałowały, że urodziły dziecko.

 

Te badania są jednak bardzo słabo znane. A większość uczestników debaty w ogóle się nimi nie posługuje, zamiast tego odwołując się do silnych społecznych mitów o wyjątkowych korzyściach z aborcji. Problem polega tylko na tym – wskazuje Schroeder – że ten mit i związana z nim społeczna presja na kobiety, które zaszły w ciąże w wyniku gwałtu rodzi potężne problemy i niemal wymusza na kobietach zabijanie własnych dzieci. Jeśli tego nie zrobią otoczenie zaczyna podejrzewać, że nikt ich nie zgwałcił... „Kiedy zgwałcona kobieta odmawia dokonania aborcji jej otoczenie zaczyna dziwnie się na nią patrzeć. Jak kobieta może nosić w sobie dziecko gwałciciela – zastanawiają się. I to pytanie rodzi w nich podejrzenie, że może nikt jej nie zgwałcił, że może kłamała” - wskazuje Schreoder i dodaje, że to nie tylko rodzi mocną presję na kobiety, ale także głęboko, i to ponownie je rani. A czasem skłania do tego, by zrezygnować z dziecka i poddać się aborcji, byle tylko uciszyć coraz lepiej widoczne podejrzenia.

 

TPT/Afterabortion.org