W czwartek Telewizja Polska poinformowała, że w trakcie akcji ratunkowej po katastrofie pod Smoleńskiem jeden z funkcjonariuszy miał zostać przygnieciony wrakiem o tupolewa. Trzy niezależne źródła związane z rosyjskim śledztwem także potwierdziły tę informację.
Jednak „Nasz Dziennik” dotarł do Jeleny Smirnych z Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, która zaprzecza, jakoby miało dojść do takiego wypadku.
Na rosyjskich portalach internetowych pojawiała się jednak natychmiast hipoteza, że wiadomość jest fałszywym przeciekiem. Stanowić on miał element kampanii uzasadniającej niespodziewanie szybkie pocięcie i przeniesienie wraku tupolewa z miejsca katastrofy.
eMBe/NaszDziennik

