I jak zwykle w takich sytuacjach jest to wierutna bzdura. Takiej zgody nie ma i nigdy nie będzie. A słowa papieskie znaczą zupełnie, co innego. - Małżeństwo jest zawierane między kobietą i mężczyzną. Państwa laickie chcą zalegalizować innego rodzaju związki, aby uregulować różne sytuacje pożycia, kierując się potrzebą uregulowania aspektów ekonomicznych w relacjach między osobami, takie jak zapewnienie opieki zdrowotnej. Chodzi o umowy o pożyciu różnej natury, których rozmaitych form nie jestem w stanie wymienić. Trzeba spojrzeć na poszczególne przypadki i ocenić je w ich różnorodności – podkreślił papież.
I właśnie te słowa miały być dowodem na to, że Kościół liberalizuje doktrynę. Tyle, że nic takiego z tej wypowiedzi nie wynika. To luźne refleksje, które w istocie nie odnoszą się do związków osób tej samej płci, a raczej do życia społecznego. I dokładnie na to zwraca uwagę jeden z pracowników anglojęzycznej części Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. - Papież nie odnosi się do kwestii małżeństw osób tej samej płci i związków cywilnych – podkreślił ojciec Thomas Rosica CSB. I dodał, że w istocie rozstrzygnięcia prawne, w ramach nauczania Kościoła, powinny oceniać konferencje episkopatu.
TPT/CNS
