Sprawa wyszła na jaw w lipcu 1996 roku. Na granicy łotewsko-estońskiej odkryto pistolety typu TT w kontenerach oficjalnie wyładowanych makaronem z Polski. Sprawą zajął się Urząd Ochrony Państwa. Dwa lata później zatrzymał pracowników firm Cenrex i Steo zamieszanych w nielegalny proceder.

W spółkach tych pracowali współpracownicy i byli oficerowie WSI. Formalności związane z wysyłką broni załatwiali pracownicy tych służb. WSI oficjalnie twierdziły, że nic o całym procederze nie wiedzą.

W grudniu 2000 roku gdańska prokuratura oskarżyła sześć osób o przemyt w latach 1992-1996 broni i amunicji z Polski do Łotwy, Estonii, Rosji oraz państw, w których toczyły się wojny, objętych embargiem ONZ – Sudanu, Somalii i Chorwacji.

W 2002 roku „Rzeczpospolita” ujawniła, że na dokumentach sprawy widnieją podpisy generałów – m.in. Konstantego Malejczyka i Kazimierza Głowackiego, późniejszych szefów WSI. Speckomisja, która potwierdziła te ustalenia, zawiadomiła ministra sprawiedliwości o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ten z kolei przekazał sprawę prokuraturze wojskowej, która co jakiś czas próbowała ją po cichu umorzyć. Ze względu na błędy w śledztwie sprawę cały czas przedłużano.

Za proceder nielegalnego handlu bronią skazany został jedynie pośrednik w jej sprzedaży, Syryjczyk Monzer Al-Kassar. Dwa lata temu został wydany w drodze ekstradycji do USA i skazany na 30 lat więzienia. W akcie oskarżenia znalazły się m.in. informacje na temat jego powiązań z WSI i wspólnej sprzedaży z tymi służbami polskiej broni do krajów objętych embargiem ONZ.

ib/Gazetaprawna.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »