- Ludzie szukają duchowości tam gdzie jest jej niewiele, włączając w to naukę, która tak naprawdę z religią nie ma nic wspólnego. Myślę, że nauka i wiara dobrze idą w parze, wzajemnie się uzupełniają - mówi Nicolas Cage dla ABC. Co na to hollywoodzcy scjentologowie?

 

Do kin wszedł właśnie film pt. „Zapowiedź". Nicolas Cage zagrał w nim rolę astrofizyka, wdowca, mającego jednego syna. Topi on smutki w alkoholu, nie rozmawia ze swoim ojcem, który jest pastorem i ma obsesję na temat bezpieczeństwa swojej rodziny. Wszystko to do czasu, kiedy jego syn otrzymuje dziwną serię numerów zapisanych na kartce przez dziewczynkę, mającą wizje.

Z pozoru przypadkowo zapisane numery zaczynają układać się w logiczną całość. Wskazują na dzień, godzinę i lokalizację geograficzną katastrof, jakie ludzkość przeżyła w ciągu ostatnich pięciu dekad. Numery wskazują między innymi na 11 września a także Tsunami w Indonezji. Wskazują też przyszłe katastrofy, jakie czekają ludzkość. Widzowie zostają wciągnięci w szalony pościg za datami wskazującymi koniec świata, a następnie za sposobem jak go uniknąć.

Katastrofy wywołują w ludziach pragnienie poznania prawdy o końcu świata. O rolę nauki i wiary w trakcie zdobywania o tym wiedzy zapytano Nicolasa Cage'a. - Ludzie szukają duchowości i czasem ją znajdują tam gdzie jest jej niewiele, włączając w to naukę, która tak naprawdę nie ma nic wspólnego z religią. Myślę, że nauka i wiara dobrze idą w parze, wzajemnie się uzupełniają - mówi Nicolas Cage dla ABC.

- Nie obchodzi mnie, że oskarżają mnie o propagowanie przesądów - mówi Cage. Aktor twierdzi, że osobiście woli nie znać przyszłości i pozostawić ją nieznaną, po to by nas zaskakiwała. Cage dystansuje się natomiast od samego słowa „religia": - Wolę terminologię bardziej enigmatyczną mówiącą o duchowości. Tezy jakie głosi aktor, szokują świat Hollywoodu, ale i także zadziwiają bardziej konserwatywnie usposobionych czytelników hiszpańskiego dziennika ABC.

 

JaLu/ABC

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »