Obecnie istnieje w kraju 813 punktów nocnej opieki medycznej. Już teraz jednak, by dostać się w nich do lekarza, trzeba stać w bardzo długich kolejkach. Od marca będzie jeszcze gorzej, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia chce zlikwidować aż 322 placówki. - To efekt prac zmierzających do racjonalizacji całej struktury nocnej i świątecznej opieki. Analizy pokazały, że istniało wiele obszarów, gdzie obok siebie działały np. dwa tego typu punkty. A wystarczyłby jeden, bo nie było wystarczającego obłożenia. Nie ma potrzeby tego utrzymywać - mówi Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ.
Fundusz zapewnia, że po zmianach placówki zapewnią opiekę takiej samej liczbie pacjentów, a NFZowi uda się nawet zaoszczędzić pieniądze. Jak tłumaczy Troszczyński, w gabinetach nie będzie się na darmo paliło światło. - W całym województwie mazowieckim liczba punktów zmniejszy się z ok. 100 do 63, ale głównie w okolicach Warszawy. A na przykład na Mokotowie zamiast jednego, jak dziś, będą działały aż dwa takie punkty - tłumacz Katarzyna Słodka z mazowieckiego oddziału NFZ. Podkreśla, że z warszawskich placówek będą mogli korzystać przyjezdni. - Bo wraz ze zmniejszeniem liczby punktów, zniknie rejonizacja. Teraz każdy będzie mógł korzystać z pomocy w dowolnym punkcie - mówi.
- Szykuje się totalny chaos. Nawet sobie tego nie wyobrażam. Ludzie będą kursować nocami między placówkami i szukać najmniejszej kolejki. A i tak tłok będzie wszędzie - uważa dr Regina Osiecka z zarządu zachodniopomorskiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Z wyliczeń wynika, że przeciętny punkt opieki nocnej będzie musiał przyjąć po zmianach około 80 pacjentów na dobę. Obecnie przyjmuje 20.
żar/Emetro.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

