W niedzielę w Dreźnie odbył się coroczny marsz neonazistów. Tym razem demonstrowali oni przeciwko „zapominaniu o tragedii miasta”. Manifestacja odbywa się w rocznicę bombardowania Drezna przez wojska alianckie. Obchody jednoczą członków międzynarodowych grup neonazistowskich.

W tym roku do Drezna przybyło około tysiąc manifestantów. Ich przeciwników było znacznie więcej. Jak w latach ubiegłych utworzyli oni szczelny łańcuch, starając się przeszkodzić neonazistom w marszu ulicami Drezna. – Nie pozwolimy neonazistom na wykorzystanie tragedii Drezna do własnych celów – podkreślali organizatorzy protestów przeciwko obecności neonazistów w mieście. Do udziału w demonstracji przeciwko zwolennikom NPD wezwali szef niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Thomas de Maiziere oraz premier Saksonii Stanislaw Tillich.

Jednak sąd administracyjny uznał po zeszłorocznej blokadzie marszu, że policja powinna umożliwić organizatorom protestów skrajnej prawicy przeprowadzenie akcji. W tym roku więc blokada marszu się nie udała.

Sympatycy niemieckiej partii neonazistowskiej, NPD, nieśli ze sobą transparenty, m.in. z treściami fałszującymi liczbę ofiar nalotów alianckich. Zdaniem neonazistów w bombardowaniu zginęły setki tysięcy mieszkańców miasta. Jednak z szacunków naukowych wynika, że w nalotach zginęło 25 tysięcy Niemców.

Deputowani NPD do parlamentu Saksonii naloty na Drezno nazywają „bombowym Holokaustem”. Ich zdaniem koncepcja wojny totalnej nie była planem Adolfa Hitlera i powstała w Londynie i Waszyngtonie.

Obchody rocznicy nalotów na Drezno grupują co roku działaczy i miłośników ruchów neonazistowskich m.in. z Niemiec i Czech.

żar/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »