Paul Craig Roberts rozmawiał z portalem forsal.pl o neoliberalizmie. Powiedział, że jest to „niewiarygodnie patologiczny kult wolnego rynku, który wprowadził zachodnie gospodarki, w tym USA, na ścieżkę samozniszczenia”.
Craig powiedział portalowi, że po upadaku Związku Radzieckiego amerykańscy przedsiębiorcy zaczęli masowo uciekać z kraju. Często byli do tego zapędzani przez inwestorów z Wall Street, którzy wskazywali, że przykładowo w Chinach istnieją wielkie szanse na gigantyczne zyski. Inwestorzy straszyli biznesmenów, że jeżeli ci nie przeniosą się do Państwa Środka, to zrobi to ktoś inny. Mówili: „Stawki w Chinach są takie i takie. Chcecie, żebyśmy zostali z wami? To zbliżcie się do ich poziomu! W ten sposób nakręcał się ten piekielny wyścig do samego dna” – wyjaśnił Roberts.
Ekonomista wspomina, że na jego oczach znikały w USA miejsca pracy w wielu sektorach. Kryzys zatrudnienia dotknął absolwentów amerykańskiego systemu edukacyjnego. Te miejsca pracy, które powstały dzięki polityce Ronalda Reagana i jego współpracowników, teraz przestały istnieć.
„Globalizacja i niczym nieograniczona swoboda kapitału prowadzą więc w prostej konsekwencji do skostnienia relacji społecznych. W praktyce dobrą pracę mogą więc dostać tylko ci, którzy wywodzą się z dobrych rodzin. Natomiast ci na dole z coraz większym prawdopodobieństwem na tym dole pozostaną” – wyjaśnił Roberts.
Zdaniem ekonomisty globalizacja prowadzi do powstawania nowych miejsc pracy, ale tylko w nasłabiej płatnym sektorze usług. A wszystkie dobrodziejstwa, jakie ze sobą globalizacja niesie przypadły w udziale wielkim biznesmenom. „I dlatego wszędzie zasada jest taka sama. Im bardziej neoliberalna gospodarka, tym wyższy poziom bezrobocia” – stwierdził ekonomista.
Powiedział też, że ideologia neoliberalna zwyciężyła dzięki ogromnym pieniądzom, jakie zainwestował w jej promocję wielki kapitał. „Ekonomia w latach 90. i na początku XXI wieku przestała być nauką. Stała się propagandą” – dodał.
Powiedział też, że w USA kampanie wyborcze są finansowane z datków prywatnych. „W efekcie nie mamy więc dziś żadnych ograniczeń na tym polu. I efekt jest taki, że korporacje w majestacie prawa mogą kupować sobie wybory oraz rządy” – wyjawnił portalowi forsal.pl. Jego zdaniem w USA nie ma już też niezależnego dziennikarstwa: wszystko znajduje się w rękach wielkiego biznesu. To skutecznie uniemożliwia wszelkie prawdziwe reformy.
Pac/forsal
