„Teraz jest najlepszy czas by pokazać prawdziwą naturę islamu. Islam jest religią wojny. Większość muzułmanów nie rozumie swojej religii”- powiedział na konferencji prasowej w Jerozolimie syn duchowego lidera terrorystycznego Hamasu. Musab Hasan Jusuf przez lata uważany był za jednego z najgroźniejszych terrorystów w Palestynie, gdzie był traktowany niemal jak przywódca Hamasu. W tym samym czasie Musab współpracował jednak z Szin Betem, izraelskimi służbami specjalnymi i pomagał im sukcesywnie likwidować najgroźniejszych szefów tej terrorystycznej organizacji, jednocześnie chroniąc życie swojego nieświadomego niczego ojca. Niedawno Jusuf opisał swoje życie w książce „Syn Hamasu”, gdzie opisuje ze szczegółami swoje powolne przejście na stronę „wroga”.  

 

„Wiedza, którą otrzymywałem od Izraelczyków, była bardziej logiczna i przystająca do rzeczywistości, niż wszystko, co słyszałem wcześniej od moich rodaków” - wspominał Jusuf. „Zielony książę” nie zdecydował się na współpracę z Żydami z powodu tortur jakie go spotkały w więzieniu czy pieniędzy jakie mu proponował rząd Izraela. Ten religijny muzułmanin nie mógł znieść, że „święci wojownicy” instrumentalnie traktują swoją wiarę i są w więzieniu po stokroć brutalniejsi dla własnych krajan, niż rząd Izraela. Na dodatek czołowi islamscy moralizatorzy okazywali się najzwyklejszymi barbarzyńcami i hipokrytami, którzy w imię własnych interesów pogrążają Palestynę. Hasan był na tyle istotnym agentem Szin Betu, że o jego pracy wiedziało jedynie kilku ludzi. Jego praca miała wpływ na przełomowe dla drugiej intifady epizody, w szczególności odsłoniła powiązania Jasera Arafata z brutalnymi terrorystami z Brygad Męczenników Al-Aksa.Arafat jest zresztą jednym z czarnych bohaterów tej opowieści, którego autor obwinia za celowe prowadzenie narodu Palestyńskiego ku przepaści i odrzucenie pokoju z Izraelem.

 

 

Niedawno wydane w Polsce wspomnienia Palestyńczyka są niezwykle wstrząsającą lekturą. Pokazują one nie tylko kulisy funkcjonowania Hamasu, działania izraelskich służb specjalnych i naświetlają prawdziwą naturę bliskowschodniego konfliktu, ale przede wszystkim jest to historia nienawiści, bezwarunkowej miłości, upadku, odkupienia, poświęcenia i wiary towarzyszącej życiu człowieka, który z radykalnego islamisty stał się szpiegiem Izraela i w końcu gorliwym chrześcijaninem. Jusuf pokazuje drugą twarz palestyńskich radykałów, którzy według niego nawet w przypadku wypędzenia z Bliskiego Wschodu Żydów i tak szybko znaleźliby sobie nowego wroga w miejsce Izraela. Ku przerażeniu liberałów i lewicowców Hasan jedyną szansę w końcu krwawego konfliktu widzi  w Jezusie Chrystusie. Powolna droga nawrócenia syna założyciela Hamasu robi piorunujące wrażenie. Ewangelia przeciwstawiona Koranowi uświadomiła mu, że to Jezus odpowiada na wszystkie dręczące go pytania. Paradoksalnie to właśnie jego wiara w słowa Jezusa uratowała życie wielu terrorystom. „Choć nie byłem jeszcze chrześcijaninem, próbowałem stosować się do etycznych wskazówek Jezusa. Dla Allacha morderstwo nie było żadnym problemem. Ale Jezus wyznaczał zupełnie inne wzorce. „Jest nadzieja. Jeśli ja, członek organizacji terrorystycznej dążącej do zagłady Izraela, nie tylko pokochałem naród żydowski ,ale nawet zaryzykowałem dla niego własne życie- to znaczy, że jeszcze nie wszystko jest stracone”- pisze Musab Hasan Jusuf. Jeżeli film Jusufa będzie choćby w części taki jak jego autobiografia, to możemy być pewni, że stanie się on w oczach światowej lewicy i samych muzułmanów męską odmianą Oriany Fallaci.

 

Łukasz Adamski