Chrześcijanin z Pakistanu, wtrącony do więzienia za rzekome dotknięcie Koranu "brudnymi rękoma", został zwolniony za kaucją. Został skazany w 2008 roku, po oskarżeniu wniesionym przez sąsiada. Munir Masih utrzymuje swoją niewinność i dodaje, że sąsiad oskarżył go po kłótni ich dzieci.
Również na 25 lat więzienia została skazana jego żona, Riqqiya Bibi. Mimo że wciąż pozostaje w więzieniu, prawnicy, po sukcesie związanym z uwolnieniem jej męża, mają nadzieję, że uda im się uwolnić także kobietę. Sąd Najwyższy w Lahore ma w przyszłym tygodniu orzekać w tej sprawie.
Bp Joseph Coutts ostrzegał ostatnio, że fundamentalizm i nietolerancja w Pakistanie przybierają na sile, zwłaszcza w kontekście niefortunnej ustawy przeciwko bluźnierstwu. W telewizyjnym wystąpieniu ubolewał nad tym, że prawo to jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ każdy, kto wymawia i kala imię świętego proroka, pośrednio lub bezpośrednio podlega karze śmierci. Prawo nie uwzględnia przypadków, kiedy dzieje się to z powodu niewiedzy.
Ponadto duchowny twierdzi, że prawo to jest niebezpieczne nie tylko dla "innowierców", ale również dla samych muzułmanów. Dodaje, że obecnie w pakistańskich więzieniach jest więcej skazanych za bluźnierstwo muzułmanów, niż chrześcijan. - Nawet jeśli przypadkowo upadnie ci na ziemię Koran, możesz zostać skazany – konkluduje bp Coutts.
eMBe/CatholicNewsAgency
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

