Na łamach rzymskiego dziennika „La Repubblica” w komentarzu zatytułowanym „Obnażona władza” Joaquin Navarro-Valls wskazuje, że „usunięcie bariery oddzielającej zachowanie zastrzeżone tajemnicą, od postępowania znanego publiczności musi wyjść na dobre działaniu i konsekwencji w życiu, bez czego znika autorytet”.

- Zjawisko WikiLeaks w gruncie rzeczy nie jest patologią świata komunikacji nacechowaną przemocą, lecz niemożnością starej polityki dostosowania się do rzeczywistości, w której wszystko może trafić do obiegu, wszystko może zostać ujawnione, wszystko może zostać wystawione w wirtualnej witrynie. Jedynym remedium, jakie pozostaje władzy, aby oprzeć się globalnej plotce, pozostaje praktyka prywatnego i odpowiedzialnego autorytetu w pełnieniu władzy – stwierdza Navarro-Valls.

Według Hiszpana nie ulega wątpliwości, że „w przyszłości nie można będzie być zdemoralizowanym i uchodzić za czystego albo podżegaczem wojennym i udawać pacyfistę” i to „nie tyle dlatego, że pozory liczą się bardziej od rzeczywistości, ile raczej dlatego, że bycie stało się nierozdzielne od jawienia się”.

- Może wydawać się dobry, ten tylko, kto jest nim faktycznie, złym zaś również ten, kto stara się wyglądać na dobrego. Paradoks ten bardziej służy uciekaniu od hipokryzji, aniżeli osłabieniu autorytetów – pisze Navarro-Valls.

- WikiLeaks może stać się ostateczną gwarancją, że wartości, które nie stają się cnotami, nie mają dziś szans przetrwania, albowiem prędzej lub później zostają zdemaskowane przez niekonsekwentne zachowanie fałszerzy publicznych obyczajów – kończy taką konstatacją swój tekst Navarro-Valls.

roja/Ekai.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »