Jak wynika ze wstępnych danych, za etyką jako przedmiotem obowiązkowym, bez alternatywy w postaci religii, opowiedziało się około 51 proc. uczestników plebiscytu. Słaba frekwencja mieszkańców Berlina przekreśliła szanse zwolenników religii.

- Naszym sukcesem jest fakt, że doprowadziliśmy do debaty publicznej - oświadczył wczoraj wieczorem Christoph Lehmann, szef organizacji Pro Reli, która wymusiła na władzach rozpisanie referendum, podaje „Rzeczpospolita". Zmagania w Berlinie obserwował cały kraj. Konserwatywne media twierdziły, że w stolicy trwa „kulturkampf" i Berlin ubiega się o tytuł ateistycznej stolicy Europy.

Stolica Niemiec jest jedynym niemieckim landem, gdzie lekcje etyki są obowiązkowe dla wszystkich uczniów a religia jest przedmiotem dodatkowym. Uczniowie mogą na nią uczęszczać przed lub po zajęciach obowiązkowych.

Takie rozwiązanie miało być pomocne w integracji 220 tysięcy muzułmanów, a w efekcie spowodowało, że niemieckie dzieci nie znają własnej religii, bo na lekcje przychodzi ich coraz mniej.

Zmiana przewidywała, że od 1. klasy uczniowie wybieraliby pomiędzy etyką a religią. Inicjatywę społeczną "Pro Reli", popierały Kościoły chrześcijańskie, gmina żydowska i niektóre organizacje muzułmańskie, jak również partie CDU i FDP, opozycyjne wobec rządzącej w Berlinie koalicji socjaldemokratów SPD i Lewicy.

- Mieszkańcy Berlina powinni mieć te same prawa - oświadczyła przed referendum kanclerz Angela Merkel, opowiadając się za inicjatywą Pro Reli. Konstytucja dopuszcza jednak wyjątki, z których skorzystały władze Berlina.

W minionym tygodniu Senat Berlina opublikował w prasie ogłoszenia apelujące do mieszkańców miasta, by głosowali przeciwko zmianie przepisów. Wywołało to oburzenie inicjatorów głosowania, bo ogłoszenia sfinansowano z pieniędzy podatników.

- To polityczny skandal i złamanie prawa - mówił biskup Kościoła ewangelickiego Wolfgang Huber. Sąd administracyjny zakazał zaś Senatowi publikacji dalszych ogłoszeń.

- Panie burmistrzu Wowereit, dlaczego muszę wstawać o wpół do 6 rano, by zdążyć na lekcję religii? - pytała w liście do burmistrza Berlina 12-letnia Kim Louise. W jej szkole lekcja religii zaczyna się dziesięć po 7. Chodzi na nią zaledwie dziesięcioro uczniów z 32-osobowej klasy, dlatego dyrekcja szkoły postanowiła ją przenieść na tzw. lekcję zerową. W zajęciach uczestniczy więc coraz mniej uczniów. - Dlaczego nie możemy wybierać między religią a etyką? - brzmiało kolejne pytanie Kim Louise.

- Etyka sprzyja wzajemnemu zrozumieniu wielokulturowej społeczności naszego miasta - odpowiedział Klaus Wowereit.

Jednym z argumentów władz miasta był przykład mordu na młodej Turczynce zastrzelonej cztery lata temu przez braci za to, że „skalała honor rodziny", wyprowadzając się z synem z domu. Przypadków honorowych mordów jest w Niemczech wiele, ale ten wstrząsnął Berlinem, tym bardziej że w jednej ze szkół większość uczniów o tureckich korzeniach nie kryła sympatii dla sprawców. Parlament Berlina doszedł do wniosku, że etyka przybliży imigrantom wartości obowiązujące w Niemczech.

 

MaRo/Rz

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »