- Jestem zdumiona, że w kraju o tak silnej chrześcijańskiej tradycji, jak Anglia, tak trudno jest mówić o wierze – powiedziała BBC 54-letnia nauczycielka matematyki Olive Jones.

Twierdzi, że czuje się jak jakiś pospolity przestępca. - Gdybym dopuściła się jakiegoś wykroczenia, to potraktowano by mnie tak samo – dodała, zaprzeczając zarzutowi przymuszania dziecka do praktyk religijnych.

Dzielenie się z dziećmi własnymi przekonaniami religijnymi może być uznane za równoznaczne z przymuszaniem – poinformowali nauczycielkę jej szefowie. Już kilka godzin po "incydencie" kobieta straciła pracę, w szkole, w której uczyła od pięciu lat. Sprawę mają zbadać jeszcze lokalne władze.

W lutym b. r. pielęgniarka Caroline Petrie, z tej samej miejscowości, została zawieszona przez pracodawcę za to, że wyraziła gotowość pomodlenia się za pacjentkę. Wydarzenie to odbiło się szerokim echem i Petrie została przywrócona do pracy.

 

mm/Dziennik.pl/News.sky.com/Guardian.co.uk

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »