Tomasz Siemoniak, były szef MON, bezceremonialnie krytykował dziś działania Prawa i Sprawiedliwości w Centrum Kontrwywiadu przy NATO. Sugerował, że Antoni Macierewicz dokonał... ataku na placówkę NATO.
Sam Sojusz Północnoatlantycki szybko jednak zgasił Siemoniaka i resztę oszalałych nienawistników. NATO wyjaśniło, że działania polskiego MON to polska sprawa i Sojusz nie ma z tym żadnego problemu.
"Te działania to sprawa polskich władz" - skomentowali przedstawiciele NATO.
"Centrum Eksperckie Kontrwywiadu w Polsce nie jest jeszcze akredytowane przy NATO. Generalnie, centra eksperckie są międzynarodowymi ośrodkami badawczymi, które są finansowane i obsadzane krajowo albo przez więcej krajów, i pracują razem z Sojuszem, ale nie są ciałami NATO" - dodano w oświadczeniu.
A tyle było krzyku! Płk Dusza, były już szef Centrum, zawodził na łamach "Wyborczej", że Słowacy - którzy obok Polaków pracowali w Centrum - byli "zszokowani" akcją Macierewicza.
No, tak... Rzeczywiście...
wbw
