Śledztwo w sprawie zamachu na Jana Pawła II katowicki IPN prowadzi od kwietnia 2006 roku. Wybrane dokumenty, które znajdują się w IPN, zostaną wydane w książce, która prawdopodobnie ukaże się 13 maja 2011 roku, w 30. rocznicę zamachu. Zanim to jednak nastąpi, publicysta "Gościa Niedzielnego", Andrzej Grajewski, który pomagał w prowadzeniu śledztwa, w cyklu artykułów przybliży czytelnikom szczegóły dotyczące przebiegu zamachu, oraz tego, kto i w jakiej roli w nim uczestniczył.

Grajewski zdaje się przełamywać pokutujący stereotyp, że Agca to "kłamca, który nigdy nie przedstawił prawdziwej wersji wydarzeń". - Kiedy jednak uważnie czyta się wyjaśnienia Agcy, wyłania się z nich spójna, logiczna i komplementarna wizja wydarzeń - przyznaje publicysta "GN". Nie oznacza to jednak, że wersja Agcy jest w każdym detalu prawdziwa.

Publicysta tygodnika zwraca uwagę, że w zeznaniach Agcy zawsze pojawiają się konkretni ludzie, przebywający w określonym czasie i miejscu, których tożsamość została na różne sposoby potwierdzona. - Nie ma tam żadnej postaci wymyślonej, mimo, że mówi o ponad 20 osobach - podkreśla Grajewski.

Warto podkreślić, że Agca zeznawał, kiedy był już osądzony i skazany na dożywocie, zatem należy odrzucić tezę, że jego wyjaśnienia były inspirowane przez włoskie służby specjalne. Ratunek dla zamachowca nie przyszedł z zewnątrz, więc postanowił ratować się sam.

Następnie Grajewski precyzyjnie odtwarza przebieg zamachu na papieża. Ile padło strzałów? Według zeznań Agcy dwa lub trzy, jednak balistyczne ekspertyzy miały wykazać, że padło ich więcej, a ponadto, że były oddane z różnych kierunków. Agca nie był sam?

Włoscy prokuratorzy wskazują na cztery postacie, które mogły współpracować z tureckim zamachowcem. Najważniejsza z nich to Oral Celik, którego on sam określa "bratem". Na placu stali w bliskiej odległości od siebie, cały czas utrzymując kontakt wzrokowy. Strzelać miał zacząć ten, kto zajął lepszą pozycję.

Na placu św. Piotra było jeszcze dwóch współpracowników Agcy - Omer Ay, który był odpowiedzialny za ewakuację zamachowców z Watykanu, oraz Sedat Sirri Kadem, przyjaciel Agcy z dzieciństwa. Jednak wszyscy czterej byli tylko wykonawcami czyjegoś planu. Czyjego?

Grajewski wskazuje na rolę trzech Bułgarów, którzy wtajemniczali zamachowców w szczegóły zamachu. Plan był precyzyjny - papież nie mógł żywy opuścić placu św. Piotra. "Nasze uzgodnienia były takie, że w każdym przypadku papież musiał zginąć" - miał zeznawać Agca.

- W moim przekonaniu, wersja Agcy zaprezentowana w czasie wyjaśnień przed włoskimi sędziami jest najbardziej szczegółową i najbardziej zbliżoną do prawdy wersją wydarzeń, które miały doprowadzić do zgładzenia Jana Pawła II - konstatuje Andrzej Grajewski.

eMBe/GośćNiedzielny

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »