Bronisław Komorowski ocenił, że nowoczesny patriotyzm polski „to głównie patriotyzm pracy na rzecz modernizacji ojczyzny przy wykorzystaniu doświadczeń własnych i integrującej się Europy” - czytamy w "Naszym Dzienniku". – To patriotyzm otwarty na nowoczesny świat – mówił Komorowski. Akcentował, że dzisiaj „potrzebny jest patriotyzm na rzecz modernizacji kraju, budowy szacunku dla własnego odzyskanego państwa”. Patriotyzm unowocześnienia gospodarki polskiej bez kompleksów. – Dziś naród nie może żyć tylko wspomnieniami minionej wielkości – mówił prezydent. I tutaj padły dość kuriozalne analogie. – Mądre i odważne dzieło unowocześniania naszego państwa zostało zniszczone i przez obce mocarstwo, ale i przez wewnętrznych przeciwników modernizacji, tych, którzy sami siebie uważali za gorących patriotów, za dobrych i wiernych synów ojczyzny, za obrońców tradycyjnego stylu życia i istniejącego wówczas porządku społecznego – wyliczał Komorowski. Dodał, że „tak zawężony patriotyzm zaprowadził ich na manowce zdrady Targowicy i doprowadził do upadku i rozbiorów Polski”. – Dobrze wiemy, że piekło, a szczególnie polskie piekło, było wtedy i jest nadal wybrukowane dobrymi chęciami, pięknymi patriotycznymi deklaracjami, sporami rzekomo o Polskę i rzekomo o szczęście jej obywateli. Doświadczenie tamtych odległych już lat, ale i obserwacja współczesności podpowiadają nam, że polski patriotyzm miał wtedy i ma nadal niejedno imię – mówił prezydent.

Trudno nie uznać tego za odwołanie i porównanie do obozu opozycji, zarówno parlamentarnej, jak i pozaparlamentarnej. – Pan prezydent dokonał tutaj zbyt wielkiego uproszczenia. Zbyt łatwo wskazuje się jedną stronę i nie dostrzega błędów tych, których stawia za wzór – oponuje prof. Włodzimierz Bernacki, poseł PiS, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim. – 18 lipca w czasie walk pod Dubienką wojska Rzeczypospolitej odniosły zwycięstwo. Tydzień potem Kołłątaj nakłonił króla Poniatowskiego do podpisania konfederacji targowickiej. Więc mając armię i obywateli chcących walczyć o Konstytucję, król i Kołłątaj podpisują targowicę. Więc o jakim piekle mówimy i gdzie szukamy winnych? – pyta historyk. 

(...) Odznaczeniami państwowymi prezydent uhonorował wczoraj m.in. reżysera Janusza Majewskiego i aktorkę Barbarę Horowiankę. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski dostała Maria Zmarz-Koczanowicz; to medal za – jak uzasadniano – „wybitne zasługi w badaniu, dokumentowaniu i upamiętnianiu historii Marca ’68”. Warto przypomnieć, że to właśnie ona, razem z nieżyjącą już Teresą Torańską, próbowała blokować emisję filmu dokumentalnego o Wojciechu Jaruzelskim „Towarzysz Generał”, powołując się na bezprawne – w jej ocenie – wykorzystanie w nim fragmentów reportażu, który w jedną z rocznic 13 grudnia nakręcono w willi Jaruzelskiego - czytamy w dzisiejszym "Naszym Dzienniku".

JW/naszdziennik.pl