– Coraz częściej pytają o techniki seksualne, a coraz rzadziej o sprawy zdrowia i chorób przenoszonych drogą płciową – alarmuje w "Rz" Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton.
"Moja dziewczyna nie wydaje żadnych dźwięków, jak uprawiamy seks, po czym mam poznać, że miała orgazm?". "Czy można błonę dziewiczą przebić przy intensywnych pieszczotach?" – to tylko niektóre pytania nurtujące nastolatków.
W czwartek Ponton przedstawił raport z wakacyjnego dyżuru telefonicznego. – Z pytań wynika, że młodzież czerpie wiedzę o zachowaniach seksualnych z portali internetowych z treściami pornograficznymi, gdzie nie ma mowy o niechcianych ciążach, antykoncepcji czy chorobach – stwierdza Józefowska.
Chłopców interesują idealne wymiary narządów i o to, czy stosunek powinien trwać wiele godzin. Dziewczyny natomiast chcą wiedzieć, czy golić miejsca intymne i jak się przygotować do roli "wyrafinowanej kochanki".
Dyrektor Szkoły Podstawowej w Kruszynie Beata Domerecka zaznacza, że młodzież czyta o tym wszystkim w pismach gloryfikujących kult ciała. Zaznacza, że "rodzice nie zwracają uwagi na treści, jakie tam znajdują ich dzieci, ani na jakie strony wchodzą w Internecie".
W szkołach prowadzone są lekcje z wychowania do życia w rodzinie, które nie są obowiązkowe. Mogą być prowadzone w klasach V – VI podstawówek, gimnazjach i liceach, po 14 godzin rocznie w każdej klasie. Od tego roku szkolnego MEN wprowadził zasadę, że rodzice muszą przedstawić pisemną odmowę udziału ich dziecka w zajęciach (do tej pory wyrażali pisemną zgodę). Deklaracja taka miałoby w załozeniach zwiększyć frekwencję.
Według danych z 2008 roku w zajęciach uczestniczyło ok. 65 proc. uczniów podstawówek i gimnazjów, 37,7 proc. nastolatków z liceów ogólnokształcących, ok. 44 proc. z liceów profilowanych i zawodówek oraz 50,5 proc. z techników.
MaRo/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
