Słowo „mural” w języku z hiszpańskim oznacza „ścienny”, w międzynarodowym języku sztuki, oznacza dzieło malarstwa ściennego. Murale przekazują ideologię, impresję odbiorcy lub reklamują produkt. Są tworzone w wielu technikach. Grafitti to jedna z technik muralu, kiedy farbę na ścianie umieszcza się przy pomocy sprayu, często stosując szablony. Spray ma tę zaletę, że można go stosować na wielu podłożach, dla tego określenie „mural" niejednokrotnie dzisiaj przestaje wystarczać, ponieważ podobnie ciekawe kompozycje tworzone są nie tylko na murach, częstym podłożem są drzwi do garaży i magazynów, zasłony antywłamaniowe do sklepów.

 

Na uniwersytecie w Valencii 14 maja 2012 zakończyła się siódma edycja Festiwalu Sztuki Miejskiej. Ściany Senatu, Wydziału Sztuk Pięknych, Agory, Domu Studenta i Szkoły Budownictwa pokryły się pracami artystów. Joan Peiro, twórca festiwalu, powiedział: "Powszechna jest obecność grup, w których artyści ukończyli Akademie Sztuk Pięknych, mieszkających na terenie na którym tworzą, wspólnie z sąsiadami tworzących osobisty styl i twórczo dialogujących z sąsiednimi obszarami twórczości, takimi jak projektowanie, ilustracja lub architektura". Ta światowa tendencja coraz poważniejszego, uniwersyteckiego badania sztuki tworzonej na ścianach, ośmiela do podjęcia tematu możliwości, jakie daje ten rodzaj przekazu w ewangelizacji.

 

Na wstępie należy zauważyć, że przykłady, na jakie się powołam nie powstały w Polsce. Kultury świata różnią się pod względem stosunku malowideł. Najchętniej ma murach wyraża swoje myśli Hiszpania, Ameryka Południowa i obszary kulturowe USA w których jest spora emigracja z południa. Dla nich normalne jest, że jeżeli ktoś ma wolną ścianę, umieszcza na niej wizerunek czegoś co ceni, najczęściej jest to Matka Boża z Guadalupe. Wielkość i jakość wizerunku zależy od gustu i zamożności właściciela, niejednokrotnie staja się one czymś w rodzaju publicznej kapliczki, przy której przechodzący chętnie zatrzymują się, kładą kwiaty i zapalają znicze. Właśnie tego wizerunku dotyczy przytłaczająca większość przykładów. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby w Polsce właściciel domu w Polsce coś takiego uczynił, nie mamy najcześciej takiego myślenia, że ściana mojego domu jest płaszczyzną na której mogę dać wyraz swojej wiary. A właściwie czemu nie?


 

/

 

Duża grupa murali, o nieco innym charakterze, na granicy kompozycji malarskiej i przekazu słownego, pochodzi z regionów opanowanych przez młodzież, główne z ubogich terenów miejskich tzw. trudnych dzielnic gdzie mieszka dużo "kolorowych". Tam wykonane stylizowanym pismem graffiti jest powszechnym środkiem wyrazu, wyznacza granice obszarów opanowanych przez gangi, daje różnorodne komunikaty grupom, często stanowiąc rodzaj wizualnej wojny, która niekiedy przeradzają się w fizyczną bójkę. Tam właściwie trudno uważać te napisy

 

/

za dzieło sztuki, one są poważnymi komunikatami, hermetycznymi, czytelnymi często wyłącznie dla ich autorów i adresatów. Pisanie sprayem na ścianie może budzić odruch obawy czy nie jest to wandalizm. W pewnych okolicznościach na pewno tak, ale uświadommy sobie, że istnieją strefy wizualnie i materialnie niczyje, slamsów, gdzie istnieje już i tak zagęszczenie innych, często bluźnierczych i przez nikogo nie kontrolowanych malowanych komunikatów. W tę strefę wkracza naścienna ewangelizacja, ponieważ jest to jakby pogańska dżungla dla misjonarzy XXI wieku. Tam również są ludzie, potrzebujący Dobrej Nowiny. Jak szukać języka porozumienia z nimi? Najczęstszym powtarzanym w różnych zaskakujących, niekiedy mających mroczną opinię miejscach tekstem jest dające nadzieję hasło "Jesus saves" "Jezus ratuje".

 

Najlepiej chyba udokumentowanym dużym wizerunkiem Najświętszej Maryi Panny jest kompozycja z ruchliwego centrum miasta Salt Lake City w stanie Utah w USA, z roku 2008 r.

 

/

Ma 44 metry wysokości i najlepiej ją widać ze skrzyżowania ulic 160 E. 200 W. Został utworzony przez współpracujących dwóch profesjonalnych artystów tworzących na ścianach, o pseudonimach El Mac i Retna. Powstał podczas tygodnia wyczerpującej pracy, podczas której opróżniono 80 puszek farby natryskowej.


Mieszkający w Phoenix MacGregor urodzony w 1980 roku studiował sztukę samodzielnie od dzieciństwa, choć ma wykształcenie inżyniera. Jego głównym celem było realistyczne przedstawienie ludzkich twarzy i postaci, zaczynał od malowania ich na drzwiach wagonów pociągów. Technologią graffiti odtwarza dzieła klasycznych artystów, takich jak Caravaggio, Mucha i Vermeer. W 2003 roku zleciło mu dekorację Muzeum Groeninge w Brugii, aby zrobił własne interpretacje flamandzkich obrazów z kolekcji muzeum, co otworzyło mu drogę dla innych poważnych zamówień.


Retna, mieszkający w Los Angeles, jest dyplomowanym artystą, tworzy też grafiki na papierze. Na prawdę nazywa się Marquis Lewis, jego twórczość polega również na tworzeniu dużych realistycznych wizerunków kobiet. Jego głośny cykl pokazuje powiększone wizerunki modelek z plakatów domów mody z dodanymi aureolami jakby świętych, chciał przez to pokazać, że modelki należało by kształtować na bardziej duchowe istoty.


Ci dwaj artyści połączyli swoje siły w 2005 roku i od tego czasu zrobili wiele razem m.inn w Mediolanie, Meksyku i Miami. Jak podaje portal wiadomości miasta Salt Lake City "Obaj artyści są katolikami i włączyli aspekty swojej wiary do ich pracy". Nie byli wcześniej w stanie Utah i obaj byli zaskoczeni i zadowoleni z tego zamówienia na dzieło w konserwatywnym, zdominowanym przez mormonów miejscu, gdzie katolicy rzadko maja okazję prezentować się publicznie.


Skąd się wziął pomysł wizerunku, akurat takiego i w tym miejscu? Właściciel znajdującego się tam sklepu i biura, Cory Bullough nie jest religijny. Był wychowywany na mormona, ale nie praktykuje swojej wiary. Zauważył, że w Utah często przedstawiani są ważni dla religii mormonów mężczyźni: Brigham Young, Joseph Smith, obecni prorocy, a nawet Bóg Ojciec i Jezus. Mówi: "Zdałem sobie sprawę, że na prawdę brakuje żeńskich istot w Salt Lake City," "Lubię religijną ikonografię więc pomyślałem, obraz Matki Bożej będzie dobry dla tego miasta." Zamawiając prosił artystów, aby widzom okazać, że Maryja nie jest tylko kolejną piękną kobietą, ale aby podkreślono jej Niepokalane Serce. Pierwotnie chciano ukazać je bardziej tradycyjnym, ale zdecydowano się pokazać serce anatomicznie prawidłowe, która połączyłoby wizualnie stare z nowym." Wokół Maryi Panny są słowa w języku łacińskim, tylko inaczej zapisane, w sposób charakterystyczny dla tych artystów. "To rzeczywiście są słowa modlitwy Zdrowaś Maryjo", zapewniają. Więcej o ikonografii Niepokalanego Serca Maryi http://www.serce-jezusa.info/Teologia_Niepokalanego_Serca_Maryi.html .


Gdy malowano, stojąc na wciągniku dźwigu, zatrzymywało wielu młodych, aby przypatrzyć się słynnym ludziom przy pracy. Zwłaszcza klienci z sąsiedniego sklepu z bronią, a była to "różna klientela", wszyscy byli bardzo podekscytowani. "Na początku wiele osób nie wiedziało, co robimy. Czy to wandalizm? Graffiti? Widzą farby w sprayu i nie wiedzą co o tym myśleć”, mówi artysta Retna. Dobrze że lokalna telewizja uspokajała "to nie jest wandalizm" tylko światowa sztuka w naszym City.

/

„Chciałem coś zrobić dla ludzi" twierdzi właściciel budynku i wydaje się, że zrobił. Jaka jest reakcja ludzi? "Prawie każdy, kto jest na przystanku autobusowym i obserwuje to przez kilka minut mówi nam, że wygląda to dobrze”, twierdzi pracownik sklepu. "Lubię ją, ponieważ nie jest wyzywająca - i nie powinna być - ale jednocześnie jest wychodzi trochę poza to, co ludzie będą oczekiwać", mówi artysta El Mac. Tworząc dzieło zdawał sobie sprawę z wielu mormonów w Utah i nie chciał zrobić czegoś, „co by odebrali jako zbyt nachalne." "Nie jestem katolikiem, ale jak na to patrzę, to sprawia, że ​​czuję się dobrze", mówi Carrie Eldredge, kierownik sklepu w tym budynku. "Żyjemy w takiej społeczności patriarchalnej, że powinniśmy spostrzegać, że obraz matki jest wyjątkowy. Na najbardziej podstawowym poziomie intuicji, wywołuje on wrażenie, że jest ciepły i bezpieczny."

 

Na przeciwko budynku ma siedzibę Kościół Metodystyczny. Pewna kobieta z tego kościoła powiedziała MacGregorowi, że to „wniosło nową energię do ich zgromadzenia”. Również liderzy przysłali parę maili mówiąc, że wdzięczni są za sztukę, którą widzą z okien.


Ta gigantyczna Maryja, która kosztowała podobno tylko 5.000 dolarów, stanie się z czasem miejskim punktem orientacyjnym i wizytówką Utah. "W mieście, gdzie się dużo dzieje, ludzie potrzebują publicznej sztuki, posągów i malowideł, to tworzy poczucie tożsamości miejsca" mówi MacGregor. "W pewnym sensie z czasem to akceptujesz, staje się to twoje, twoje jak i każdego innego."


Artystę grafitti często nazywa się "jednorazowym artystą" tymczasem oni mają większe plany "Chcemy zrobić coś ponadczasowego," mówią autorzy. "Jeśli tylko na chwilę, to rozjaśni czyjś dzień lub poprawi czyjś nastrój lub za inspiruje kogoś. To to jest nasza oferta da niego". Mówią, że zawsze chcieli zrobić coś więcej niż tylko graffiti. Chcieli zrobić dzieło, które ma sens.

 

Film o tworzeniu wizerunku w Utah (Zob.):

 

 

Maria Patynowska

 

na podstawie artykułu z Salt Lake Tribune http://www.sltrib.com/faith/ci_14463976